Posty

Wyświetlam posty z etykietą Borys Szyc

Rządzenie to nie bajka *

Obraz
O „Królu Maciusiu Pierwszym” Tadeusza Kabicza na podstawie napisanej przeszło 100 lat temu przez Janusza Korczaka książki zrobiło się głośno długo przed jego premierą. Najpierw za sprawą powrotu po latach do Teatru Telewizji Marka Kondrata w roli Doktóra, potem z powodu śmierci Jana Frycza, który zagrał w spektaklu swoją ostatnią rolę na tej największej scenie świata. Scena zbiorowa. Fot Karolina Jóźwiak/TVP W obliczu tych okoliczności istniała obawa, że wymowa historii stworzonej przez Janusza Korczaka nie wybrzmi dostatecznie mocno. Tak się jednak nie stało. Także dzięki wspomnianym wyżej aktorom, a i całej obsadzie spektaklu. A ta jest prima sort, jak się mówiło w czasach współczesnych tytułowemu bohaterowi. Dość wymienić takie nazwiska, jak Danuta Stenka (Ministra oświaty), Karolina Gruszka (Ministra finansów), Tomasz Kot (Minister sprawiedliwości) czy Borys Szyc jako Minister wojny. Najbardziej oczywista konkluzja płynąca z „Króla Maciusia Pierwszego” to ta mówiąca o tym, że s...

Udany powrót "Cumy" i spółki

Obraz
Decydując się na nakręcenie sequela wcześniejszego dzieła reżyser musi mieć świadomość, że będzie on porównywany z częścią pierwszą. I te porównania w większości będą na niekorzyść kontynuacji. Juliusz Machulski, reżyser wielce doświadczony, twórca filmów tak kultowych, jak „Seksmisja”, „Vabank” czy „Kiler” z całą pewnością był świadom, że „Vinciemu 2” (premiera 25 lipca 2025 r.) przyjdzie się zmierzyć z „Vincim” z roku 2004. Scena z filmu. Fot. Adam Golec/Warner Bos. Zgodnie z regułą opisaną powyżej najnowszy film Machulskiego zbiera recenzje dość pozytywne, jednakowoż zaznaczające, ze daleko mu do części pierwszej. Z niektórymi zarzutami można się zgodzić, natomiast moim zdaniem w sporym stopniu są one wywołane nostalgią za czasami, gdy byliśmy te dwie dekady młodsi. Bo przecież „Vinci 2” jest niemal książkowym przykładem heist filmu, czyli takiego, który opowiada o grupie ludzi planujących coś ukraść, następnie tej kradzieży dokonują, a wszystko kończy się – w tym przypadku – ...

"Psie serce" pod choinkę od Teatru Współczesnego w Warszawie

Obraz
  W oczekiwaniu na sylwestrową premierę „Psiego serca” w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie przez trzy świąteczne dni można było obejrzeć on-line przedstawienie zrealizowane według tekstu Michaiła Bułhakowa z warszawskiego Teatru Współczesnego. Krzysztof Wakuliński, Borys Szyc i Szymon Mysłakowski. Fot. Magda Hueckel Adaptacji tego utworu Bułhakowa, plasującego się na pograniczu rozbudowanego opowiadania i powieści oraz reżyserii spektaklu zajął się Maciej Englert , dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie , na którego Dużej Scenie „Psie serce” zagościło w październiku 2017 roku. Akcja rozpoczyna się w zimowy wieczór 1925 roku w Moskwie, gdzie trwa jeszcze okres Nowej Ekonomicznej Polityki oznaczającej w gospodarce odchodzenie przez radziecki rząd od komunizmu wojennego i wprowadzanie mechanizmów rynkowych. Odczuwalny jest jednak już nadchodzący nieubłaganie stalinizm.  Borys Szyc jako Szarik-Szarikow. Fot. Magda Hueckel W takich warunkach ekonomiczno – politycznych...

Szelmostwo aktorów Teatru Współczesnego w Warszawie

Obraz
Z założenia miał to być pewnie spektakl dla dzieci. Jednakże „Szelmostwa Lisa Witalisa” w wykonaniu aktorów Teatru Współczesnego w Warszawie z przyjemnością obejrzą (do 25 lipca) także dorośli widzowie. Borys Szyc jako Lis Witalis. Screen:K.Krzak Początkowo realizację bajki Jana Brzechwy zapowiadano jako czytanie on – line, potem nazwano ją "eksperymentem teatralnym w trybie zdalnym na szesnaście telefonów plus jeden - w czasie pandemii". I – biorąc pod uwagę formę realizacji – to określenie jest bliższe prawdy. Szesnastu etatowych aktorów Teatru Współczesnego w Warszawie (często z pomocą swoich najbliższych) nakręciło telefonami komórkowymi określone kwestie z utworu Jana Brzechwy przydzielone im przez reżysera projektu, Macieja Englerta , dyrektora sceny przy Mokotowskiej 13. W pierwszych kadrach widzimy aktorów zajętych w czasie pandemii, w swoich domach prywatnymi sprawami zaskakiwanych w pewnym momencie spadającym skądś scenariuszem utworu „Szelmostwa Lisa Witalisa...

Gorąca miłość w "Zimnej wojnie"

Obraz
Pisanie o filmie „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego w miesiąc po jego międzynarodowym sukcesie na festiwalu w Cannes i tydzień po wejściu na ekrany kin w Polsce jest zadaniem tyleż trudnym, co łatwym.   Plakat do Filmu "Zimna wojna". Fot. materiał prasowy Trudnym, bo wypadałoby napisać coś oryginalnego, a wydaje się, że wszystko co można było powiedzieć o tym filmie, już powiedziano i napisano. A łatwym, gdyż wystarczyłoby potwierdzić wszelkie superlatywy, które do tej pory skierowano pod adresem Pawła Pawlikowskiego i „Zimnej wojny”. Nie sposób jednak odnotować faktu, iż oto oglądało się absolutne dzieło filmowe, doskonałe pod każdym względem. Śmiem twierdzić, że nawet lepsze niż nagrodzona przed trzema laty Oscarem „Ida” . Z tamtym filmem łączą „Zimną wojnę” czarno – białe zdjęcia i osadzenie opowiadanej fabuły w określonym kontekście historycznym. Tutaj jest to końcówka lat 40. i początek 50.   minionego wieku. Kompozytor i dyrygent Wiktor Warski ( Tomasz...