Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tadeusz Kabicz

Adam i Ewa w metrze, czyli jak się robi słuchowisko *

Obraz
To było wyjątkowe wydarzenie dla miłośników radia, a szczególnie jego teatru: w Noc Muzeów (16 maja 2026 r.) nie tylko otwarto dla nich radiowe studia, ale także stworzono możliwość podglądania, jak tworzy się słuchowisko radiowe „na żywo”. Wybór organizatorów padł na sztukę Antoniego Ferencego (syna Adama) „Upadek pierwszych ludzi” w reżyserii Tadeusza Kabicza. Tadeusz Kabicz, Mateusz Damięcki, Sławomir Orzechowski i Karolina Gruszka. Fot. Cezary Piwowarski Sztuka, która kilkanaście lat temu trafiła do finału Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, a swoją prapremierę miała w toruńskim Teatrze im. Horzycy, nawiązuje do biblijnej opowieści o Adamie i Ewie, pierwszych ludziach i rodzicach całej ludzkości. Antoni Ferency przenosi ich raj w czasy nam współczesne — do warszawskiego metra. Pracuje w nim jako konserwator Człowiek ( Mateusz Damięcki ), którego nadzoruje Zwierzchnik ( Sławomir Orzechowski ). Ponieważ mężczyzna nie radzi sobie najlepiej, otrzymuje do pomocy Kobietę ( Karolina Grusz...

Kiedyś to byli ojcowie! *

Obraz
Krytyk teatralny, Wiesław Kowalski, napisał niedawno o Arturze Pałydze, że to „dramatopisarz od spraw, których nie potrafimy powiedzieć głośno”, a na dodatek „potrafi opisywać nasze nieopowiedziane sprawy takim językiem, który potrafi nas ruszyć z miejsca”. Trudno nie zgodzić się z tą opinią, słuchając najnowszej premiery Teatru Polskiego Radia, którą było słuchowisko według dramatu Pałygi „Ojcze nasz” w adaptacji i reżyserii Tadeusza Kabicza. Na pierwszym planie (od lewej): Mateusz Rusin (Franuś) i Arkadiusz Brykalski (Ojciec). Fot. Cezary Piwowarski W tym dramacie Artur Pałyga porusza problem ojcostwa, a w szerszym aspekcie patriarchatu, który przez wiele lat był (a może wciąż jest) dominującym schematem funkcjonowania mężczyzn w społeczeństwie i rodzinie. Głównym bohaterem jest tutaj niejaki Władysław, wojskowy, który dzierży władzę nie tylko w jednostce, ale i w rodzinie. Twardą ręką wychowuje swoje dzieci, w tym wrażliwego Franusia, którego dialog ze zmarłym ojcem stanowi oś dr...

Gilów dwóch i wiele innych postaci *

Obraz
Komedia hiszpańskiego dramaturga żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku, Tirsa de Moliny, „Zielony Gil” w tłumaczeniu Juliana Tuwima cieszył się ogromnym powodzeniem w polskich teatrach w latach 60. i 70. minionego wieku. W bieżącym stuleciu wystawiono go zaledwie dwukrotnie: w Bielsku – Białej i Zielonej Górze. Teraz sięgnął po niego Tadeusz Kabicz, świeżo po sukcesie telewizyjnego „Tartuffe’a” i wyreżyserował go w Teatrze Polskiego Radia. Podczas nagrania słuchowiska. Fot. Cezary Piwowarski/Polskie Radio Realizacja sztuki, której główną osią są perypetie typu qui pro quo - a takim jest „Zielny Gil” - w radiu, gdzie trudno pokazać odgrywające niebagatelną rolę przebieranki kobiety za mężczyznę jest zadaniem dość karkołomnym, a nawet ryzykownym. Bo przecież jest tak: Donia Diana poznaje na moście Anzures w Valladolid pięknego młodzieńca don Martina de Ortegę. Młodzi przypadają sobie do serca, a don Martin obiecuje dziewczynie, że ją poślubi. Tymczasem jego ojciec, don Andres jest prz...

Hipokryzja wiecznie żywa *

Obraz
W czasach, gdy hipokryzja rozpanoszyła się w wielu aspektach naszej rzeczywistości - nie tylko w obszarze religii – aż się prosiło, by przypomnieć flagową sztukę jej dotyczącą. Po „Tartuffe’a” Moliera sięgnął Tadeusz Kabicz i zrealizował go dla Teatru Telewizji. Oskar Jarzombek, Piotr Adamczyk, Bartosz Bielenia. Fot. Waldemar Kompała/TVP Tadeusz Kabicz realizując w ubiegłym sezonie dla tej największej sceny świata „Pełną powagę” Oskara Wilde’a dowiódł, że jest wyjątkowo sprawnym reżyserem, a wystawiając w kieleckim Teatrze Żeromskiego „Konia na jeźdźcu” pokazał, że nie boi się podejmowania istotnych, trudnych tematów. By dodatkowo pokazać, że powstały w XVII wieku tekst Moliera nie stracił w ogóle korelacji z rzeczywistością XXI wieku, Kabicz odarł sztukę z historycznego anturażu. Pozostał wierny natomiast językowi, sposobowi mówienia bohaterów, co bynajmniej nie wywołuje dysonansu odbiorczego u słuchającego. Duża w tym zasługa nowego tłumaczenia Jerzego Radziwiłowicza, który jak...

Serwus, panie P.! *

Obraz
Nietrudno sobie wyobrazić, co by się działo w niektórych środowiskach Kielc (nie bez przyczyny Klerykowem nazwanych już przez Stefana Żeromskiego), gdyby twórcy najnowszej i ostatniej w bieżącym sezonie prapremiery w tamtejszym Teatrze im. Żeromskiego właśnie zachowali tytuł książki, na podstawie której ją zrealizowali – „Sztuka obsługi penisa”. Na szczęście nadali oni przedstawieniu tytuł „Koń na rycerzu”, wywołujący co najwyżej skojarzenia z piosenką zespołu Nocny Kochanek. Anna Antoniewicz i Oskar Jarzombek. Fot. Natalia Kabanow Autorami „Sztuki obsługi penisa” są Andrzej Gryżewski i Przemysław Pilarski . Ten ostatni napisał też scenariusz spektaklu wyreżyserowanego przez Tadeusza Kabicza , młodego reżysera, który stosunkowo niedawno zrealizował dla Teatru Telewizji całkiem udaną „Pełną powagę” Oskara Wilde’a. Z pełną powagą, acz w formie lekkiej, pozbawionej pseudo naukowego nabzdyczenia autorzy zajęli się problemem szeroko pojętej męskości. To temat rzadko pojawiający się p...

Podwójna tożsamość Ernesta *

Obraz
Po kilku spektaklach będących przeniesieniem na telewizyjny ekran przedstawień granych swego czasu w teatrach stacjonarnych Teatr Telewizji zaprosił 21 października 2024 roku na widowisko zrealizowane specjalnie dla tej „największej sceny świata”. To „Pełna powaga. Komedia dla ludzi bez poczucia humoru” Oskara Wilde’a w reżyserii debiutującego w Teatrze TVP Tadeusza Kabicza. Helena Urbańska, Piotr Trojan, Mateusz Więcławek. Fot. Waldemar Kompała/TVP Sztuka napisana przez Wilde’a pod koniec XIX wieku gościła już w Teatrze Telewizji w 1968 roku, kiedy to Jerzy Gruza zrealizował ją z Gustawem Holoubkiem i Andrzejem Łapickim w rolach głównych pod tytułem „Brat marnotrawny” (w pewnych źródłach można też znaleźć informacje o spektaklach z 1961 i 1967 r.). Pod tym tytułem grana ona była w wielu polskich teatrach, choć czasami można było ją obejrzeć jako „Bądźmy poważni na serio”. To zamieszanie z tytułami wynikało z obecności w oryginale słowa earnest , co znaczy poważny, szczery ale równ...