Posty

Wyświetlam posty z etykietą Dom Wydawniczy Rebis

Smutne życie Aktora *

Obraz
W listopadzie bieżącego roku minie 20 lat od śmierci Marka Perepeczki — aktora teatralnego i filmowego, dyrektora Teatru im. Mickiewicza w Częstochowie. Trudno powiedzieć, czy książka Marka Szymańskiego powstała z myślą o tej okrągłej rocznicy. Z całą pewnością jednak należy stwierdzić, że dobrze się stało, iż powstała, bowiem ten artysta z pewnością na nią zasłużył.   Projekt okładki: Zuzanna Miśko. Fot. Wydawnictwo Rebis Dlaczego? Choćby dlatego, że kolejne pokolenia utożsamiają Marka Perepeczkę głównie z rolą Janosika w serialu i filmie Jerzego Passendorfera, postrzegają go przez pryzmat jego walorów fizycznych, tymczasem on zagrał przynajmniej kilka wartych odnotowania ról, które zostaną w historii polskiej kinematografii. I choć nie były to role wiodące, to nie były też niezauważalne. Marek Perepeczko stworzył na przykład poruszającą kreację Adama Nowowiejskiego w „Panu Wołodyjowskim” i serialu „Przygody małego rycerza”, porucznika Kolskiego w „Potem nastąpi cisza”, Al...

Zrozumieć Wilhelmiego *

Obraz
Był aktorem – nie bójmy się tego słowa – wybitnym. Śmiało można go stawiać w jednym szeregu z takimi tuzami aktorstwa, jak Marlon Brando czy Tadeusz Łomnicki. Stworzył kreacje tak mocno zapadające w pamięć, że aż trudno uwierzyć, iż nie ma go z nami już od ponad trzech dekad. Romana Wilhelmiego, bo o nim mowa, przypomina Magda Jaros w książce „Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego”. Okładkę zaprojektowała Zuzanna Miśko. Fot. Krzysztof Krzak Autorka nie jest teatrologiem ani filmoznawcą, a raczej reportażystką, biografką (napisała biografię Franciszka Pieczki), dlatego też pisząc o artystycznych dokonaniach bohatera swojej najnowszej książki posiłkuje się opiniami osób znających się na rzeczy, cytując bez nadmiaru mającego spełnić raczej rolę zapełniacza stron. Sama natomiast skupia się na życiu prywatnym Romana Wilhelmiego w dużym stopniu determinowanym przez jego niełatwy charakter. Stara się przy tym nie oceniać, ale zrozumieć indywidualność, „osobność” tego genialne...