Posty

Wyświetlam posty z etykietą Teatr Telewizji TVP

Kolorowe sny imć Andrzeja Kmicica

Obraz
Wyobrażam sobie, jakie zaskoczenie bliskie szoku przeżyli ci, którzy zasiedli w poniedziałkowy wieczór (4 maja 2026 r.) przed ekranami telewizorów, bądź innych przekaźników, by obejrzeć w Teatrze Telewizji „Potop”, sceniczną wersję kultowej powieści Henryka Sienkiewicza, a zobaczyli coś, co jest absolutnie luźną adaptacją dzieła noblisty utrzymaną w kampowej stylistyce, mieszającą czasy i przestrzenie. Scena zbiorowa. Fot. materiał Teatru TVP Michał Siegoczyński , który scenariusz „Potopu” napisał i przedstawienie wyreżyserował w Teatrze Wybrzeże (premiera odbyła się w marcu ubiegłego roku) znany jest ze swego swobodnego, popkulturowego podejścia do utrwalonych przez lata symboli literacko – kulturowych, co pokazał już wielokrotnie, wystawiając choćby takie autorskie spektakle, jak „Noce i dnie, czyli między życiem a śmiercią”, „Romeo i Julia is not dead” czy „Titanic”. W tej samej konwencji utrzymany jest „Potop” w telewizyjnej wersji skrócony o mniej więcej jedną trzecią w stosunku ...

Didżejka nie chce do nieba *

Obraz
Nad spektaklem „Piekło–Niebo”, który Teatr Telewizji zaprezentował 20 kwietnia 2026 roku, unosi się – za sprawą reżysera Jakuba Krofty, mającego czeskie korzenie – aura charakterystycznego dla naszych południowych sąsiadów, pełnego dystansu i humoru podejścia do spraw ostatecznych, wśród których jest śmierć – nasza własna i naszych bliskich. Zuzanna Saporznikow i Grzegorz Kwiecień. Fot. Natasza Młudzik Utrzymana w konwencji baśni sztuka Marii Wojtyszko opowiada historię samotnej matki Joli, wychowującej 7-letniego syna Tadzika, występującej pod pseudonimem DJ Daje Radę. Mamę, rewelacyjnie zagraną przez Zuzannę Saporznikow , łączy z dzieckiem głęboka więź – nie tylko synowsko-matczyna, ale i przyjacielska. Pewnego dnia, wracając z koncertu w Szczecinie, Jola ginie w wypadku samochodowym. Trafia do nieba, ale tam domaga się od świętego Piotra ( Grzegorz Kwiecień ) i od samego Boga ( Piotr Grabowski ) powrotu na ziemię, gdzie ma jeszcze wiele spraw do załatwienia, a przede w...

Diabeł - adwokat diabła *

Obraz
Twórczy duet: Michał Kmiecik (dramaturg) i Marcin Liber (reżyser) zadebiutował 13 kwietnia 2026 r. w Teatrze Telewizji inscenizacją sztuki „Prałat”, stworzoną oryginalnie dla tej „największej sceny świata”. Trochę ponad rok temu pokazano na niej ich spektakl „Ale z naszymi umarłymi” według powieści Jacka Dehnela, będący przeniesieniem kontrowersyjnej realizacji z Teatru im. Żeromskiego w Kielcach, którym wówczas kierował Michał Kotański, obecny dyrektor Teatru Telewizji. „Prałat” ma szansę wzbudzić podobne jak tamten spektakl wzburzenie określonych środowisk. Rafał Dziwisz i Juliusz Chrząstowski. Fot. materiał TVP Historia opowiedziana przez Michała Kmiecika i pokazana przez Marcina Libera , z pomocą autora zdjęć Marcina Łaskawca , osnuta została wokół postaci Henryka Jankowskiego – znaczącego niegdyś gdańskiego duchownego, kapelana „Solidarności”, proboszcza parafii św. Brygidy, a przy tym miłośnika wystawnego życia, ekskluzywnych strojów, bogactwa i… małoletnich chłopc...

Skazani na siebie *

Obraz
Pierwszy konkurs na scenariusz „Narracje Nieobecne”, ogłoszony w ubiegłym roku przez redakcję Teatru Telewizji, którego tematem była pandemia COVID-19, zakończył się zwycięstwem Mariusza Gołosza i jego dramatu „Stan podgorączkowy”. Nagrodą było wystawienie nagrodzonej sztuki na „największej scenie świata”. Premiera realizacji odbyła się 30 marca 2026 r. w reżyserii Nastazji Gonery, debiutującej w Teatrze Telewizji córki Jolanty Fraszyńskiej i Roberta Gonery. Kilka miesięcy temu TVP Kultura pokazała inny scenariusz Gołosza – „Pieśni piekarzy polskich”. Zbigniew W. Kaleta, Bartłomiej Deklewa i Bartłomiej Kotschedoff. Fot. Waldemar Kompała Zgodnie z motywem przewodnim konkursu dramaturgicznego w „Stanie podgorączkowym” autor przedstawia bohaterów skazanych, w wyniku obostrzeń wywołanych pandemią koronawirusa, na zamknięcie w niewielkim wynajmowanym mieszkaniu, bez kontaktu z innymi ludźmi i bez możliwości wyjścia poza obszar tej przymusowej izolacji. Ich stan frustracji pogł...

Wszystko na sprzedaż, nic do kupienia*

Obraz
Nie popisała się Telewizja Polska, chcąc uczcić Rok Andrzeja Wajdy, ogłoszony w związku z setnymi urodzinami i 10. rocznicą śmierci Mistrza. Jego filmy Jedynka pokazywała w godzinach późnowieczornych, podobnie było z programami traktującymi o jego życiu i dziele.  Daniel Olbrychski i Magdalena Cielecka. Fot. Waldemar Kompała A Teatr Telewizji zaproponował widzom swoisty remake, czy też reinterpretację jego obrazu „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku. Reinterpretację kompletnie nieudaną, niestety. Sam pomysł, na jaki wpadli scenarzyści i reżyserzy tego – bardziej filmu telewizyjnego niż spektaklu teatralnego – Agnieszka Jakimiak i Mateusz Atman , wydawał się bardzo ciekawy i oryginalny. I odważny, bowiem młodzi twórcy podjęli się zmierzenia swoich wizji z twórczością Andrzeja Wajdy. Dużo zaczerpnęli wprost z jego filmu: wojskowy kubek, futro Elżbiety, kożuch reżysera, karuzela nad brzegiem Wisły, konie… Podobnie jak Wajda w scenariuszu umieścili swoje alter ego ( Magdal...

Wyjście z cienia niepamięci *

Obraz
Kazimierz Górski i Ernest Wilimowski to wybitne postaci polskiego świata sportu, a konkretniej piłki nożnej, choć każda w innym zakresie. Pierwszy stał się legendą już za życia – był nazywany trenerem wszech czasów lub trenerem tysiąclecia; drugi przez komunistyczne władze Polski został skazany na bycie „białą plamą” jako zdrajca ojczyzny. Nikt wówczas nie wnikał w motywacje jego zachowań ani nie starał się zrozumieć sytuacji, które je wywoływały. Dobrze się więc stało, że po blisko trzech dekadach od śmierci legendarny Ezi doczekał się swoistej ekspiacji dzięki sztuce Roberta Talarczyka , której premiera miała miejsce w Teatrze Telewizji w reżyserii Janusza Zaorski ego.   Zbigniew Zamachowski i Andrzej Chyra. Fot. Przemysław Jendroska Nikt bardziej nie był uprawniony do wyreżyserowania „Eziego” niż twórca kultowego „Piłkarskiego pokera”. Janusz Zaorski kocha piłkę nożną, zna się na niej i rozumie ludzi futbolu. Jak zapewne każdego reżysera, interesują go nieoczywiste...

Przynajmniej o jeden dramat za dużo

Obraz
Po kontrowersyjnej premierze, jaką był „Hotel ZNP”, Teatr Telewizji zaproponował widzom bardziej tradycyjny i prostszy w przekazie „Dzień listopadowy” na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, który jednakowoż bardziej przypomina film telewizyjny niż spektakl teatralny, co nie powinno dziwić, zważywszy, że reżyserii podjął się debiutujący w Teatrze Telewizji Jan Kidawa-Błoński, twórca takich filmowych hitów, jak „Skazany na bluesa” czy „Różyczka”.   Olaf Lubaszenko i Ewa Wiśniewska. Fot. Waldemar Kompała/TVP „Dzień listopadowy” gościł już w Teatrze Telewizji prawie 65 lat temu, a później Edward Żebrowski zrealizował na jego podstawie film telewizyjny. Iwaszkiewicz w ogóle należy do lubianych przez reżyserów pisarzy – całkiem niedawno tenże Teatr Telewizji pokazał jego „Matkę Joannę od Aniołów”. Jest bowiem w jego twórczości wiele elementów, zwłaszcza w pokazywaniu skomplikowanych relacji międzyludzkich, które są ponadczasowe. I nawet jeśli kolejni adaptatorzy ...

Belcia szuka siebie i spełnienia *

Obraz
Jeden z recenzentów przedstawienia „Hotel ZNP. Rękopis znaleziony w popielniczce” w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka napisał, że to spektakl nie dla każdego. I trudno się z nim nie zgodzić, czytając pierwsze internetowe reakcje widzów na telewizyjną premierę spektaklu wyreżyserowanego przez Kubę Kowalskiego na podstawie teatralnej adaptacji książki Izabeli Tadry, dokonanej przez Małgorzatę Maciejewską.   Maciej Kobiela i Paulina Walendziak. Fot. Natasza Młudzik Krytykujących najnowszą premierę Teatru Telewizji najbardziej uderza wulgarność spektaklu – nie tylko w sferze słownictwa, ale i zachowań bohaterów. Ktoś napisał, że „więcej piękniejszego języka polskiego można usłyszeć w wietnamskim burdelu niż w tej sztuce”, inny dosadnie nazwał spektakl „ściekiem”. Sporo jest też utyskiwań na trudność w odbiorze przekazywanych treści. Można odnieść wrażenie, że – zwłaszcza w przypadku spektakli reprezentujących stylistykę teatru postdramatycznego – przydałoby się wprowadze...

Kochać mimo wszystko? *

Obraz
Jeśli nie czytać medialnych zapowiedzi, można by pomyśleć, że "Królowa miłości" Sandry Szwarc, pokazana premierowo w Teatrze Telewizji 12 stycznia 2026 roku, w reżyserii Moniki Czajkowskiej, jest zwykłą opowieścią o problemach opiekunki z cierpiącą na chorobę Alzheimera starszą kobietą – i czekać aż do czterdziestej minuty godzinnego spektaklu na poznanie prawdy. Dominika Bednarczyk i Anna Dymna. Fot. Natasza Młudzik To wtedy bowiem okazuje się, że przyczyną zachowań Jadwigi nie jest starcza demencja, lecz próba wyparcia tego, z czym kobieta nie może się pogodzić ani przyjąć do wiadomości. Krótkie zbliżenie na artykuł w gazecie pozwala zorientować się, że Jadwiga była profesorką etyki, jej syn – na którego przyjście czeka – był sprawcą okrutnego morderstwa młodej Klary, ukazującej się teraz Jadwidze w starczych przywidzeniach, a opiekunka jest jej córką, nie dość kochaną w przeszłości. To ona, w akcie rozpaczliwej bezsilności, uświadomi matce, że jej faworyzowany...

Podwójne życie Małgorzaty S. *

Obraz
Wyjątkowość „Rudej”, wyreżyserowanej przez Wawrzyńca Kostrzewskiego dla Teatru Telewizji, polega nie tylko na tym, że w rolę głównej bohaterki, Małgorzaty Sarzyńskiej, wciela się jej córka – Olga Sarzyńska. Powodów, dla których warto obejrzeć ten spektakl, jest znacznie więcej. Hanna Sągolewska, Olga Sarzyńska i Michał Czernecki. Fot. Natasza Młudzi Pierwszy z nich to aspekt poznawczy. Scenarzyści – Wawrzyniec Kostrzewski i Małgorzata Sikorska-Miszczuk – przypomnieli (a dla wielu widzów dopiero przedstawili) sylwetkę tej interesującej zarówno pod względem artystycznym, jak i osobowościowym malarki amatorki z Jeleniej Góry. Małgorzata Sarzyńska z zawodu była technikiem chemikiem, ale żyła i tworzyła na własnych zasadach. Nie ulegała presji otoczenia, w tym matki Wiesławy, zwanej „królową bazaru”, która nie miała dla niej ani czasu, ani uczuć – zamykała ją na całe dnie na poddaszu. W tej roli znakomita jest Maria Maj , która oszczędnymi środkami aktorskimi tworzy postać k...

Dwa światy w jednym łóżku *

Obraz
Historia teatru zna przynajmniej kilka takich przypadków, że mono – i duodramy są w stanie powiedzieć o kondycji człowieka we współczesnym świecie więcej niż sztuki wieloobsadowe z rozbudowaną oprawą wizualną. Jest jeden warunek: muszą być dobrze napisane, wyreżyserowane i wyśmienicie zagrane. Jak „Separatka” Joanny Szczepkowskiej w jej reżyserii i z nią w jednej z dwóch głównych ról. Pokaz telewizyjny tej sztuki, która swą premierę miała w grudniu ubiegłego roku na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego w Warszawie, był nawiązaniem do prapoczątków Teatru Telewizji, kiedy to spektakle pokazywane były na żywo. Wydaje się, że w tym przypadku przedsięwzięcie nie musiało być specjalnie skomplikowane, bowiem cała scenografia (w studiu telewizyjnym zbudowała ją Małgorzata Machura ) to jedno łóżko, jakieś okno... Jednym słowem szpitalna sala przeznaczona dla jednego pacjenta, do której w wyniku czyjejś pomyłki czy zaniedbania trafiają dwie kobiety: Alina ( Dorota Landowska ) i Marta ( Joanna S...

Hipokryzja wiecznie żywa *

Obraz
W czasach, gdy hipokryzja rozpanoszyła się w wielu aspektach naszej rzeczywistości - nie tylko w obszarze religii – aż się prosiło, by przypomnieć flagową sztukę jej dotyczącą. Po „Tartuffe’a” Moliera sięgnął Tadeusz Kabicz i zrealizował go dla Teatru Telewizji. Oskar Jarzombek, Piotr Adamczyk, Bartosz Bielenia. Fot. Waldemar Kompała/TVP Tadeusz Kabicz realizując w ubiegłym sezonie dla tej największej sceny świata „Pełną powagę” Oskara Wilde’a dowiódł, że jest wyjątkowo sprawnym reżyserem, a wystawiając w kieleckim Teatrze Żeromskiego „Konia na jeźdźcu” pokazał, że nie boi się podejmowania istotnych, trudnych tematów. By dodatkowo pokazać, że powstały w XVII wieku tekst Moliera nie stracił w ogóle korelacji z rzeczywistością XXI wieku, Kabicz odarł sztukę z historycznego anturażu. Pozostał wierny natomiast językowi, sposobowi mówienia bohaterów, co bynajmniej nie wywołuje dysonansu odbiorczego u słuchającego. Duża w tym zasługa nowego tłumaczenia Jerzego Radziwiłowicza, który jak...

Na chwilę przed porodem *

Obraz
Nie ma takiej możliwości, by wszystkie premiery Teatru Telewizji były wybitne lub przynajmniej znakomite. Rodzice Tomasza Walesiaka w reżyserii Michała Grzybowskiego to przedstawienie mocno przeciętne. Zuzanna Bernat i Tomasz Ziętek. Fot. Arsen Petrovych/TVP Temat rodziny, który podejmuje Walesiak w swoim tekście, obecny jest w literaturze od lat. A jeśli na dodatek jest to rodzina dysfunkcyjna – tym większa jej atrakcyjność dla artystów i odbiorców. W Rodzicach mamy młode małżeństwo: Wandę (bardzo naturalnie zagraną przez Zuzannę Bernat ) i ugodowego, bardzo sympatycznego w kreacji Tomasza Ziętka Piotra. Małżonkowie oczekują narodzin pierwszego dziecka. Mężczyzna chce przed tym wydarzeniem dokończyć urządzanie kuchni w ich nowym mieszkaniu, co denerwuje jego żonę – jednak nie komunikuje mu tego wprost. Piotr nie bez oporu przyjmuje pomoc chorego brata żony, Muńka (chwilami nazbyt ekspresyjnie gra go Dawid Ptak ), ponieważ chce – wzorem swojego niedawno zmarłego ojca – ...

Tajemnica XIII Księgi "Pana Tadeusza" *

Obraz
Ekscytująco i rozkosznie zabawnie rozpoczął się nowy sezon Teatru Telewizji. Krotochwila Macieja Wojtyszki przedstawia spotkanie dwóch Romantyków: Adama Mickiewicza i Aleksandra Fredry. Scena zbiorowa. Fot. Arsen Petrovych/TVP Maciej Wojtyszko jest wytrawnym autorem przedstawiającym prawdziwe lub domniemane spotkania wybitnych postaci z polskiej kultury. Dość przypomnieć dwie jego sztuki z Teatru Polskiego i Narodowego w Warszawie, pokazywane w ubiegłym roku w Teatrze Telewizji: „Deprawator”, którego bohaterami byli Gombrowicz, Herbert i Miłosz oraz „Dowód na istnienie drugiego” z Gombrowiczem i Mrożkiem jako protagonistami. Tym razem Wojtyszko zetknął ze sobą dwóch krańcowo różnych autorów: poważnego, narodowo – ojczyźnianego Adama Mickiewicza i mistrza komedii Aleksandra hrabiego Fredrę. Panowie spotykają się w Hotelu Lambert w Paryżu w 1850 roku. Spotkanie nie ma zbyt miłego początku, bowiem Mickiewicz jest przekonany, że tylko Fredro dysponuje takim talentem, który umożliwi...