Posty

Wyświetlam posty z etykietą Teatr Telewizji TVP

W pułapce demokracji *

Obraz
  Małgorzata Bogajewska po roku od premiery „Wizyty starszej pani” zaproponowała widzom Teatru Telewizji kolejną sztukę mocno asocjującą z dramatem Friedricha Dürrenmatta, jaką jest „Wróg ludu” Henryka Ibsena. Scena zbiorowa. Fot. Aleksander Kalka/TVP I w „Wizycie…”, i we „Wrogu…” mamy do czynienia z małym miasteczkiem i jego społecznością, którą poza zwykłymi obywatelami stanowią miejscowe elity. Wśród nich decydujące zdanie i moc sprawczą mają ci, którzy dysponują władzą wynikającą z zajmowanego stanowiska i pieniędzmi. Bohaterem sztuki Ibsena jest Thomas Stockman, lekarz, który po przeprowadzeniu badań stwierdza, że pacjenci uzdrowiska, które stworzył, są podtruwani wodą z wadliwie zbudowanego przez władze miasteczka wodociągu. Na czele tej lokalnej władzy stoi burmistrz, prywatnie rodzony brat lekarza. Wszelkimi sposobami Burmistrz chce odwieść brata od jego zamiaru ujawnienia niebezpieczeństwa grożącego obywatelom i ich zdrowiu, bo to grozi odwróceniem się od miasteczka kuracj...

40-latek pół wieku później *

Obraz
  Jednego, czego nie można z całą pewnością odmówić twórcom spektaklu Teatru Telewizji „Być jak czterdziestolatek”, to marketingowa pomysłowość. Odwołanie się już w tytule do kultowego serialu Jerzego Gruzy sprzed pół wieku musiało przyciągnąć przed ekrany określoną grupę widzów, może nawet tych, którzy nie mają w zwyczaju oglądać poniedziałkowych prezentacji na największej scenie świata. Marika Zielińska i Mateusz Znaniecki. Fot. Julia Dacka/TVP Tych asocjacji z serialem „40-latek” jest tu jeszcze przynajmniej kilka: główny bohater grany przez Mateusza Znanieckiego nosi – jak Karwowski – imię Stefan i jak on mieszka w Warszawie; na ekranie można zobaczyć fragment filmu i rozmowy z reżyserem Jerzym Gruzą, w roli ojca Stefana występuje Krzysztof Materna, który w serialu zagrał epizod w odcinku 19, są słynne „Łuki Karwowskiego”, pobrzmiewa też piosenka i motyw muzyczny z serialu… Ale przedstawienie, do którego scenariusz napisali Marta Bacewicz i Damian Kocur , który również spektak...

Rządzenie to nie bajka *

Obraz
O „Królu Maciusiu Pierwszym” Tadeusza Kabicza na podstawie napisanej przeszło 100 lat temu przez Janusza Korczaka książki zrobiło się głośno długo przed jego premierą. Najpierw za sprawą powrotu po latach do Teatru Telewizji Marka Kondrata w roli Doktóra, potem z powodu śmierci Jana Frycza, który zagrał w spektaklu swoją ostatnią rolę na tej największej scenie świata. Scena zbiorowa. Fot Karolina Jóźwiak/TVP W obliczu tych okoliczności istniała obawa, że wymowa historii stworzonej przez Janusza Korczaka nie wybrzmi dostatecznie mocno. Tak się jednak nie stało. Także dzięki wspomnianym wyżej aktorom, a i całej obsadzie spektaklu. A ta jest prima sort, jak się mówiło w czasach współczesnych tytułowemu bohaterowi. Dość wymienić takie nazwiska, jak Danuta Stenka (Ministra oświaty), Karolina Gruszka (Ministra finansów), Tomasz Kot (Minister sprawiedliwości) czy Borys Szyc jako Minister wojny. Najbardziej oczywista konkluzja płynąca z „Króla Maciusia Pierwszego” to ta mówiąca o tym, że s...

Poezję Brzechwy wcielili w czyn *

Obraz
  Ostatniej – najprawdopodobniej – premierze Teatru Telewizji zrobiono tak nachalną promocję (reżyserka z główną aktorką były nawet w udających program satyryczny „Kwiatkach Polskich Dużych”), że można było żywić obawę, iż spektakl będzie kompletną kichą i tandetą. Tymczasem przedstawienie „Kanato, czyli wyprawa do krainy wierszy” w reżyserii Magdaleny Małeckiej-Wippich, z Anną Seniuk w wiodącej roli, okazało się majstersztykiem i sprawiło ogromną przyjemność nie tylko najmłodszym (premiera odbyła się w dniu ich święta), ale i starszym widzom, o czym świadczą entuzjastyczne wpisy na profilu społecznościowym Teatru TVP. Scena zbiorowa. Fot. Natasza Młudzik Że Anna Seniuk jest mistrzynią interpretacji wierszy Jana Brzechwy, powszechnie wiadomo od czasu jej kultowej „Pchły Szachrajki”. Ale w spektaklu „Kanato” dotrzymuje jej dzielnie kroku cała, bez wyjątku, obsada, z Olgą Sarzyńską , Mileną Suszyńską , Barbarą Garstką , Marcinem Przybylskim i Marcinem Bubółką na czele. A na dodatek...

Pani Dulska da się lubić! *

Obraz
Żeby zrobić szóstą inscenizację „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej w Teatrze Telewizji , trzeba być albo kamikadze, albo mieć na takie przedstawienie oryginalny, zaskakujący pomysł. Bez wątpienia Agnieszka Glińska , która wraz z synem,  Franciszkiem Przybylskim podjęła się takiego zadania, zalicza się do tej drugiej grupy. Otóż wymyślili sobie oni, by z tej klasycznej „tragifarsy kołtuńskiej” zrobić musical. Kinga Preis jako Aniela Dulska. Fot. Waldemar Kompała/TVP Musical pojawiał się już wcześniej w artystycznym CV Agnieszki Glińskiej. Dość przypomnieć film #WszystkoGra czy spektakl „Liżę twoje serce” we wrocławskim Teatrze Capitol . Przy tym drugim współpracowała z Mariuszem Obijalski m , znakomitym pianistą i kompozytorem, który teraz skomponował muzykę do piosenek okraszających najnowszą telewizyjną „Moralność pani Dulskiej”. A właściwie nie tylko okraszających, bowiem dzięki tekstom Glińskiej i Przybylskiego są one znakomitym uzupełnieniem tekstu Zapolskiej, po...

Kolorowe sny imć Andrzeja Kmicica

Obraz
Wyobrażam sobie, jakie zaskoczenie bliskie szoku przeżyli ci, którzy zasiedli w poniedziałkowy wieczór (4 maja 2026 r.) przed ekranami telewizorów, bądź innych przekaźników, by obejrzeć w Teatrze Telewizji „Potop”, sceniczną wersję kultowej powieści Henryka Sienkiewicza, a zobaczyli coś, co jest absolutnie luźną adaptacją dzieła noblisty utrzymaną w kampowej stylistyce, mieszającą czasy i przestrzenie. Scena zbiorowa. Fot. materiał Teatru TVP Michał Siegoczyński , który scenariusz „Potopu” napisał i przedstawienie wyreżyserował w Teatrze Wybrzeże (premiera odbyła się w marcu ubiegłego roku) znany jest ze swego swobodnego, popkulturowego podejścia do utrwalonych przez lata symboli literacko – kulturowych, co pokazał już wielokrotnie, wystawiając choćby takie autorskie spektakle, jak „Noce i dnie, czyli między życiem a śmiercią”, „Romeo i Julia is not dead” czy „Titanic”. W tej samej konwencji utrzymany jest „Potop” w telewizyjnej wersji skrócony o mniej więcej jedną trzecią w stosunku ...

Didżejka nie chce do nieba *

Obraz
Nad spektaklem „Piekło–Niebo”, który Teatr Telewizji zaprezentował 20 kwietnia 2026 roku, unosi się – za sprawą reżysera Jakuba Krofty, mającego czeskie korzenie – aura charakterystycznego dla naszych południowych sąsiadów, pełnego dystansu i humoru podejścia do spraw ostatecznych, wśród których jest śmierć – nasza własna i naszych bliskich. Zuzanna Saporznikow i Grzegorz Kwiecień. Fot. Natasza Młudzik Utrzymana w konwencji baśni sztuka Marii Wojtyszko opowiada historię samotnej matki Joli, wychowującej 7-letniego syna Tadzika, występującej pod pseudonimem DJ Daje Radę. Mamę, rewelacyjnie zagraną przez Zuzannę Saporznikow , łączy z dzieckiem głęboka więź – nie tylko synowsko-matczyna, ale i przyjacielska. Pewnego dnia, wracając z koncertu w Szczecinie, Jola ginie w wypadku samochodowym. Trafia do nieba, ale tam domaga się od świętego Piotra ( Grzegorz Kwiecień ) i od samego Boga ( Piotr Grabowski ) powrotu na ziemię, gdzie ma jeszcze wiele spraw do załatwienia, a przede w...

Diabeł - adwokat diabła *

Obraz
Twórczy duet: Michał Kmiecik (dramaturg) i Marcin Liber (reżyser) zadebiutował 13 kwietnia 2026 r. w Teatrze Telewizji inscenizacją sztuki „Prałat”, stworzoną oryginalnie dla tej „największej sceny świata”. Trochę ponad rok temu pokazano na niej ich spektakl „Ale z naszymi umarłymi” według powieści Jacka Dehnela, będący przeniesieniem kontrowersyjnej realizacji z Teatru im. Żeromskiego w Kielcach, którym wówczas kierował Michał Kotański, obecny dyrektor Teatru Telewizji. „Prałat” ma szansę wzbudzić podobne jak tamten spektakl wzburzenie określonych środowisk. Rafał Dziwisz i Juliusz Chrząstowski. Fot. materiał TVP Historia opowiedziana przez Michała Kmiecika i pokazana przez Marcina Libera , z pomocą autora zdjęć Marcina Łaskawca , osnuta została wokół postaci Henryka Jankowskiego – znaczącego niegdyś gdańskiego duchownego, kapelana „Solidarności”, proboszcza parafii św. Brygidy, a przy tym miłośnika wystawnego życia, ekskluzywnych strojów, bogactwa i… małoletnich chłopc...

Skazani na siebie *

Obraz
Pierwszy konkurs na scenariusz „Narracje Nieobecne”, ogłoszony w ubiegłym roku przez redakcję Teatru Telewizji, którego tematem była pandemia COVID-19, zakończył się zwycięstwem Mariusza Gołosza i jego dramatu „Stan podgorączkowy”. Nagrodą było wystawienie nagrodzonej sztuki na „największej scenie świata”. Premiera realizacji odbyła się 30 marca 2026 r. w reżyserii Nastazji Gonery, debiutującej w Teatrze Telewizji córki Jolanty Fraszyńskiej i Roberta Gonery. Kilka miesięcy temu TVP Kultura pokazała inny scenariusz Gołosza – „Pieśni piekarzy polskich”. Zbigniew W. Kaleta, Bartłomiej Deklewa i Bartłomiej Kotschedoff. Fot. Waldemar Kompała Zgodnie z motywem przewodnim konkursu dramaturgicznego w „Stanie podgorączkowym” autor przedstawia bohaterów skazanych, w wyniku obostrzeń wywołanych pandemią koronawirusa, na zamknięcie w niewielkim wynajmowanym mieszkaniu, bez kontaktu z innymi ludźmi i bez możliwości wyjścia poza obszar tej przymusowej izolacji. Ich stan frustracji pogł...

Wszystko na sprzedaż, nic do kupienia*

Obraz
Nie popisała się Telewizja Polska, chcąc uczcić Rok Andrzeja Wajdy, ogłoszony w związku z setnymi urodzinami i 10. rocznicą śmierci Mistrza. Jego filmy Jedynka pokazywała w godzinach późnowieczornych, podobnie było z programami traktującymi o jego życiu i dziele.  Daniel Olbrychski i Magdalena Cielecka. Fot. Waldemar Kompała A Teatr Telewizji zaproponował widzom swoisty remake, czy też reinterpretację jego obrazu „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku. Reinterpretację kompletnie nieudaną, niestety. Sam pomysł, na jaki wpadli scenarzyści i reżyserzy tego – bardziej filmu telewizyjnego niż spektaklu teatralnego – Agnieszka Jakimiak i Mateusz Atman , wydawał się bardzo ciekawy i oryginalny. I odważny, bowiem młodzi twórcy podjęli się zmierzenia swoich wizji z twórczością Andrzeja Wajdy. Dużo zaczerpnęli wprost z jego filmu: wojskowy kubek, futro Elżbiety, kożuch reżysera, karuzela nad brzegiem Wisły, konie… Podobnie jak Wajda w scenariuszu umieścili swoje alter ego ( Magdal...

Wyjście z cienia niepamięci *

Obraz
Kazimierz Górski i Ernest Wilimowski to wybitne postaci polskiego świata sportu, a konkretniej piłki nożnej, choć każda w innym zakresie. Pierwszy stał się legendą już za życia – był nazywany trenerem wszech czasów lub trenerem tysiąclecia; drugi przez komunistyczne władze Polski został skazany na bycie „białą plamą” jako zdrajca ojczyzny. Nikt wówczas nie wnikał w motywacje jego zachowań ani nie starał się zrozumieć sytuacji, które je wywoływały. Dobrze się więc stało, że po blisko trzech dekadach od śmierci legendarny Ezi doczekał się swoistej ekspiacji dzięki sztuce Roberta Talarczyka , której premiera miała miejsce w Teatrze Telewizji w reżyserii Janusza Zaorski ego.   Zbigniew Zamachowski i Andrzej Chyra. Fot. Przemysław Jendroska Nikt bardziej nie był uprawniony do wyreżyserowania „Eziego” niż twórca kultowego „Piłkarskiego pokera”. Janusz Zaorski kocha piłkę nożną, zna się na niej i rozumie ludzi futbolu. Jak zapewne każdego reżysera, interesują go nieoczywiste...

Przynajmniej o jeden dramat za dużo

Obraz
Po kontrowersyjnej premierze, jaką był „Hotel ZNP”, Teatr Telewizji zaproponował widzom bardziej tradycyjny i prostszy w przekazie „Dzień listopadowy” na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, który jednakowoż bardziej przypomina film telewizyjny niż spektakl teatralny, co nie powinno dziwić, zważywszy, że reżyserii podjął się debiutujący w Teatrze Telewizji Jan Kidawa-Błoński, twórca takich filmowych hitów, jak „Skazany na bluesa” czy „Różyczka”.   Olaf Lubaszenko i Ewa Wiśniewska. Fot. Waldemar Kompała/TVP „Dzień listopadowy” gościł już w Teatrze Telewizji prawie 65 lat temu, a później Edward Żebrowski zrealizował na jego podstawie film telewizyjny. Iwaszkiewicz w ogóle należy do lubianych przez reżyserów pisarzy – całkiem niedawno tenże Teatr Telewizji pokazał jego „Matkę Joannę od Aniołów”. Jest bowiem w jego twórczości wiele elementów, zwłaszcza w pokazywaniu skomplikowanych relacji międzyludzkich, które są ponadczasowe. I nawet jeśli kolejni adaptatorzy ...

Belcia szuka siebie i spełnienia *

Obraz
Jeden z recenzentów przedstawienia „Hotel ZNP. Rękopis znaleziony w popielniczce” w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka napisał, że to spektakl nie dla każdego. I trudno się z nim nie zgodzić, czytając pierwsze internetowe reakcje widzów na telewizyjną premierę spektaklu wyreżyserowanego przez Kubę Kowalskiego na podstawie teatralnej adaptacji książki Izabeli Tadry, dokonanej przez Małgorzatę Maciejewską.   Maciej Kobiela i Paulina Walendziak. Fot. Natasza Młudzik Krytykujących najnowszą premierę Teatru Telewizji najbardziej uderza wulgarność spektaklu – nie tylko w sferze słownictwa, ale i zachowań bohaterów. Ktoś napisał, że „więcej piękniejszego języka polskiego można usłyszeć w wietnamskim burdelu niż w tej sztuce”, inny dosadnie nazwał spektakl „ściekiem”. Sporo jest też utyskiwań na trudność w odbiorze przekazywanych treści. Można odnieść wrażenie, że – zwłaszcza w przypadku spektakli reprezentujących stylistykę teatru postdramatycznego – przydałoby się wprowadze...