Posty

Wyświetlam posty z etykietą Teatr Telewizji TVP

Przynajmniej o jeden dramat za dużo

Obraz
Po kontrowersyjnej premierze, jaką był „Hotel ZNP”, Teatr Telewizji zaproponował widzom bardziej tradycyjny i prostszy w przekazie „Dzień listopadowy” na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, który jednakowoż bardziej przypomina film telewizyjny niż spektakl teatralny, co nie powinno dziwić, zważywszy, że reżyserii podjął się debiutujący w Teatrze Telewizji Jan Kidawa-Błoński, twórca takich filmowych hitów, jak „Skazany na bluesa” czy „Różyczka”.   Olaf Lubaszenko i Ewa Wiśniewska. Fot. Waldemar Kompała/TVP „Dzień listopadowy” gościł już w Teatrze Telewizji prawie 65 lat temu, a później Edward Żebrowski zrealizował na jego podstawie film telewizyjny. Iwaszkiewicz w ogóle należy do lubianych przez reżyserów pisarzy – całkiem niedawno tenże Teatr Telewizji pokazał jego „Matkę Joannę od Aniołów”. Jest bowiem w jego twórczości wiele elementów, zwłaszcza w pokazywaniu skomplikowanych relacji międzyludzkich, które są ponadczasowe. I nawet jeśli kolejni adaptatorzy ...

Belcia szuka siebie i spełnienia *

Obraz
Jeden z recenzentów przedstawienia „Hotel ZNP. Rękopis znaleziony w popielniczce” w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka napisał, że to spektakl nie dla każdego. I trudno się z nim nie zgodzić, czytając pierwsze internetowe reakcje widzów na telewizyjną premierę spektaklu wyreżyserowanego przez Kubę Kowalskiego na podstawie teatralnej adaptacji książki Izabeli Tadry, dokonanej przez Małgorzatę Maciejewską.   Maciej Kobiela i Paulina Walendziak. Fot. Natasza Młudzik Krytykujących najnowszą premierę Teatru Telewizji najbardziej uderza wulgarność spektaklu – nie tylko w sferze słownictwa, ale i zachowań bohaterów. Ktoś napisał, że „więcej piękniejszego języka polskiego można usłyszeć w wietnamskim burdelu niż w tej sztuce”, inny dosadnie nazwał spektakl „ściekiem”. Sporo jest też utyskiwań na trudność w odbiorze przekazywanych treści. Można odnieść wrażenie, że – zwłaszcza w przypadku spektakli reprezentujących stylistykę teatru postdramatycznego – przydałoby się wprowadze...

Kochać mimo wszystko? *

Obraz
Jeśli nie czytać medialnych zapowiedzi, można by pomyśleć, że "Królowa miłości" Sandry Szwarc, pokazana premierowo w Teatrze Telewizji 12 stycznia 2026 roku, w reżyserii Moniki Czajkowskiej, jest zwykłą opowieścią o problemach opiekunki z cierpiącą na chorobę Alzheimera starszą kobietą – i czekać aż do czterdziestej minuty godzinnego spektaklu na poznanie prawdy. Dominika Bednarczyk i Anna Dymna. Fot. Natasza Młudzik To wtedy bowiem okazuje się, że przyczyną zachowań Jadwigi nie jest starcza demencja, lecz próba wyparcia tego, z czym kobieta nie może się pogodzić ani przyjąć do wiadomości. Krótkie zbliżenie na artykuł w gazecie pozwala zorientować się, że Jadwiga była profesorką etyki, jej syn – na którego przyjście czeka – był sprawcą okrutnego morderstwa młodej Klary, ukazującej się teraz Jadwidze w starczych przywidzeniach, a opiekunka jest jej córką, nie dość kochaną w przeszłości. To ona, w akcie rozpaczliwej bezsilności, uświadomi matce, że jej faworyzowany...

Podwójne życie Małgorzaty S. *

Obraz
Wyjątkowość „Rudej”, wyreżyserowanej przez Wawrzyńca Kostrzewskiego dla Teatru Telewizji, polega nie tylko na tym, że w rolę głównej bohaterki, Małgorzaty Sarzyńskiej, wciela się jej córka – Olga Sarzyńska. Powodów, dla których warto obejrzeć ten spektakl, jest znacznie więcej. Hanna Sągolewska, Olga Sarzyńska i Michał Czernecki. Fot. Natasza Młudzi Pierwszy z nich to aspekt poznawczy. Scenarzyści – Wawrzyniec Kostrzewski i Małgorzata Sikorska-Miszczuk – przypomnieli (a dla wielu widzów dopiero przedstawili) sylwetkę tej interesującej zarówno pod względem artystycznym, jak i osobowościowym malarki amatorki z Jeleniej Góry. Małgorzata Sarzyńska z zawodu była technikiem chemikiem, ale żyła i tworzyła na własnych zasadach. Nie ulegała presji otoczenia, w tym matki Wiesławy, zwanej „królową bazaru”, która nie miała dla niej ani czasu, ani uczuć – zamykała ją na całe dnie na poddaszu. W tej roli znakomita jest Maria Maj , która oszczędnymi środkami aktorskimi tworzy postać k...

Dwa światy w jednym łóżku *

Obraz
Historia teatru zna przynajmniej kilka takich przypadków, że mono – i duodramy są w stanie powiedzieć o kondycji człowieka we współczesnym świecie więcej niż sztuki wieloobsadowe z rozbudowaną oprawą wizualną. Jest jeden warunek: muszą być dobrze napisane, wyreżyserowane i wyśmienicie zagrane. Jak „Separatka” Joanny Szczepkowskiej w jej reżyserii i z nią w jednej z dwóch głównych ról. Pokaz telewizyjny tej sztuki, która swą premierę miała w grudniu ubiegłego roku na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego w Warszawie, był nawiązaniem do prapoczątków Teatru Telewizji, kiedy to spektakle pokazywane były na żywo. Wydaje się, że w tym przypadku przedsięwzięcie nie musiało być specjalnie skomplikowane, bowiem cała scenografia (w studiu telewizyjnym zbudowała ją Małgorzata Machura ) to jedno łóżko, jakieś okno... Jednym słowem szpitalna sala przeznaczona dla jednego pacjenta, do której w wyniku czyjejś pomyłki czy zaniedbania trafiają dwie kobiety: Alina ( Dorota Landowska ) i Marta ( Joanna S...

Hipokryzja wiecznie żywa *

Obraz
W czasach, gdy hipokryzja rozpanoszyła się w wielu aspektach naszej rzeczywistości - nie tylko w obszarze religii – aż się prosiło, by przypomnieć flagową sztukę jej dotyczącą. Po „Tartuffe’a” Moliera sięgnął Tadeusz Kabicz i zrealizował go dla Teatru Telewizji. Oskar Jarzombek, Piotr Adamczyk, Bartosz Bielenia. Fot. Waldemar Kompała/TVP Tadeusz Kabicz realizując w ubiegłym sezonie dla tej największej sceny świata „Pełną powagę” Oskara Wilde’a dowiódł, że jest wyjątkowo sprawnym reżyserem, a wystawiając w kieleckim Teatrze Żeromskiego „Konia na jeźdźcu” pokazał, że nie boi się podejmowania istotnych, trudnych tematów. By dodatkowo pokazać, że powstały w XVII wieku tekst Moliera nie stracił w ogóle korelacji z rzeczywistością XXI wieku, Kabicz odarł sztukę z historycznego anturażu. Pozostał wierny natomiast językowi, sposobowi mówienia bohaterów, co bynajmniej nie wywołuje dysonansu odbiorczego u słuchającego. Duża w tym zasługa nowego tłumaczenia Jerzego Radziwiłowicza, który jak...

Na chwilę przed porodem *

Obraz
Nie ma takiej możliwości, by wszystkie premiery Teatru Telewizji były wybitne lub przynajmniej znakomite. Rodzice Tomasza Walesiaka w reżyserii Michała Grzybowskiego to przedstawienie mocno przeciętne. Zuzanna Bernat i Tomasz Ziętek. Fot. Arsen Petrovych/TVP Temat rodziny, który podejmuje Walesiak w swoim tekście, obecny jest w literaturze od lat. A jeśli na dodatek jest to rodzina dysfunkcyjna – tym większa jej atrakcyjność dla artystów i odbiorców. W Rodzicach mamy młode małżeństwo: Wandę (bardzo naturalnie zagraną przez Zuzannę Bernat ) i ugodowego, bardzo sympatycznego w kreacji Tomasza Ziętka Piotra. Małżonkowie oczekują narodzin pierwszego dziecka. Mężczyzna chce przed tym wydarzeniem dokończyć urządzanie kuchni w ich nowym mieszkaniu, co denerwuje jego żonę – jednak nie komunikuje mu tego wprost. Piotr nie bez oporu przyjmuje pomoc chorego brata żony, Muńka (chwilami nazbyt ekspresyjnie gra go Dawid Ptak ), ponieważ chce – wzorem swojego niedawno zmarłego ojca – ...

Tajemnica XIII Księgi "Pana Tadeusza" *

Obraz
Ekscytująco i rozkosznie zabawnie rozpoczął się nowy sezon Teatru Telewizji. Krotochwila Macieja Wojtyszki przedstawia spotkanie dwóch Romantyków: Adama Mickiewicza i Aleksandra Fredry. Scena zbiorowa. Fot. Arsen Petrovych/TVP Maciej Wojtyszko jest wytrawnym autorem przedstawiającym prawdziwe lub domniemane spotkania wybitnych postaci z polskiej kultury. Dość przypomnieć dwie jego sztuki z Teatru Polskiego i Narodowego w Warszawie, pokazywane w ubiegłym roku w Teatrze Telewizji: „Deprawator”, którego bohaterami byli Gombrowicz, Herbert i Miłosz oraz „Dowód na istnienie drugiego” z Gombrowiczem i Mrożkiem jako protagonistami. Tym razem Wojtyszko zetknął ze sobą dwóch krańcowo różnych autorów: poważnego, narodowo – ojczyźnianego Adama Mickiewicza i mistrza komedii Aleksandra hrabiego Fredrę. Panowie spotykają się w Hotelu Lambert w Paryżu w 1850 roku. Spotkanie nie ma zbyt miłego początku, bowiem Mickiewicz jest przekonany, że tylko Fredro dysponuje takim talentem, który umożliwi...

„Wspólny pokój” na 100. urodziny Ewy Krasnodębskiej *

Obraz
9 lipca 2025 roku swoje setne urodziny obchodziła Ewa Krasnodębska, najstarsza w tej chwili polska aktorka znana z wielu ról filmowych, telewizyjnych i teatralnych. Ten niecodzienny jubileusz artystki redakcja Teatru Telewizji postanowiła uczcić udostępniając na vod.tvp spektakl z jej udziałem – „Wspólny pokój” zrealizowany na podstawie powieści Zbigniewa Uniłowskiego pod tym samym tytułem w reżyserii Jerzego Antczaka. Ewa Krasnodębska i Michał Pawlicki. Fot. archiwum TVP/źródło: Facebook Teatru Telewizji TVP Przedstawienie z 1964 roku zachowało się bez kilku ostatnich minut. To jednakowoż nie odbiera przyjemności obcowania z dawnym Teatrem Telewizji, w spektaklach którego brały udział prawdziwe tuzy polskiego aktorstwa. Nie inaczej jest w przypadku „Wspólnego pokoju”, do którego Jerzy Antczak zaangażował m.in. Ryszardę Hanin, Stanisława Zaczyka, Michała Pawlickiego, Ignacego Machowskiego, Mariana Kociniaka, Jana Matyjaszkiewicza, Władysława Kowalskiego, Tomasza Zaliwskiego i Ka...

Czy to jest miłość, czy...? *

Obraz
Na zakończenie sezonu 2024/2025 Teatr telewizji pokazał przedstawienie „CV. Curriculum Vitae” Krzysztofa Zanussiego. To powrót tego wybitnego reżysera filmowego na największą scenę świata po 16 latach. W 2009 roku zaprezentował on autorskie „Głosy wewnętrzne”, też – notabene – złożone z dwóch jednoaktówek. Karolina Porcari i Jędrzej Hycnar. Fot. Waldemar Kompała/TVP „ CV. Curriculum Vitae” to dwa z pozoru przypadkowe spotkania osób, które różnią się pozycją społeczną, statusem materialnym i postawą życiową. W pierwszej jednoaktówce do wysoko postawionej w korporacyjnej strukturze kobiety ( Karolina Porcari ) przychodzi młody mężczyzna ( Jędrzej Hycnar ), który domaga się wpuszczenia go do luksusowego mieszkania na strzeżonym osiedlu. Lolo okazuje się tancerzem go – go, bywa też płatnym kochankiem. W wyzwolonej kobiecie nie wywołuje to bynajmniej zgorszenia czy oburzenia, przeciwnie: podejmuje z nim dialog, który początkowo przypomina nieco rozmowę kwalifikacyjną w jej firmie, a p...

Oswajanie zła *

Obraz
Trochę trudno w to uwierzyć, ale sztuka „Biedermann i podpalacze” szwajcarskiego pisarza i dramaturga Maxa Frischa doczekała się zaledwie drugiej telewizyjnej inscenizacji. Zaskakiwać może też fakt, że jest to debiut Jana Holoubka jako reżysera spektaklu Teatru Telewizji, który to twórca ma swoim dorobku znakomitą operatorską m.in. w telewizyjnym przedstawieniu „Moralności pani Dulskiej” wyreżyserowanym przez Marcina Wronę. Scena zbiorowa. Fot. materiał TVP Pierwsza telewizyjna realizacja „Biedermanna…” w 1964 roku była przeniesieniem przez Erwina Axera jego spektaklu z Teatru Współczesnego w Warszawie, który prapremierowo zrealizował pięć lat wcześniej. Porażająco aktualny wydźwięk ma dziś ta jednoaktówka, utrzymana w konwencji trochę czarnej komedii (choć trudno tu o zrywanie boków ze śmiechu), trochę satyry społeczno – politycznej czy wreszcie moralitetu z metafizycznym epilogiem. W mieszczańskim domu Gottlieba Biedermanna (kolejna znakomita rola Andrzeja Seweryna ) pojawi...

Ciężar pamięci i prawdy *

Obraz
Na początku był typowy monodram napisany, wyreżyserowany i zagrany przez Stanisława Brejdyganta w warszawskim Teatrze Polonia. Na jednym ze spektakli był reżyser Wojciech Smarzowski, który dostrzegł w monodramie potencjał na film, jednakże pozaartystyczne uwarunkowania nie sprzyjały jego powstaniu. Kiedy uległy one pozytywnej przemianie, reżyser wrócił do tematu, tworząc spektakl telewizyjny, którego premiera odbyła się 19 maja 2025 roku. Stanisław Brejdygant i Dariusz Toczek. Fot. Arsen Petrovych/TVP „ Winny”, bo o nim mowa, to spowiedź wiekowego Bartosza Sowińskiego (w tej roli Stanisław Brejdygant ) nagrywana przezeń w więzieniu z myślą o wnuku Marcinie, który zdaniem dziadka powinien poznać prawdę o pewnym wydarzeniu z jego przeszłości. A tak jest porażająca. Oto w 1943 roku młody Bartek (gra go Konrad Szymański , aktor z dużym potencjałem, który pokazał, grając m.in. w „Kruku z Tower” w macierzystym Teatrze Dramatycznym) zamordował żydowskie rodzeństwo, które ukrywał w specj...

Jakub S. i reszta świata (w chaosie) *

Obraz
Godnym pochwały zwyczajem nowego kierownictwa Teatru Telewizji jest umożliwienie obejrzenia (prawie) wszystkich kolejnych premier tej największej sceny świata w dowolnym czasie na vod.tvp.pl. Trafiło tam również przedstawienie „W imię Jakuba S.” Pawła Demirskiego w jego autorskiej reżyserii, pokazane premierowo w pierwszy poniedziałek maja 2025 roku.   Scena zbiorowa. Fot. Arsen Petrovych/TVP To reżyserski debiut telewizyjny Pawła Demirskiego , który z teatrem związany jest od wielu lat w różnych rolach; najbardziej kojarzony jest jako stały współpracownik reżyserki Moniki Strzępki. Właśnie z nią wystawił „W imię Jakuba S.” w 2011 roku na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego – teatru, w którego historii Strzępka zapisała się kilkanaście lat później w sposób, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny. Wracając po latach do tej sztuki, Demirski dokonał znaczących zmian: przede wszystkim skrócił wersję telewizyjną względem teatralnej o całą godzinę oraz obsadził zupełni...