Udany powrót "Cumy" i spółki
Decydując się na nakręcenie sequela wcześniejszego dzieła reżyser musi mieć świadomość, że będzie on porównywany z częścią pierwszą. I te porównania w większości będą na niekorzyść kontynuacji. Juliusz Machulski, reżyser wielce doświadczony, twórca filmów tak kultowych, jak „Seksmisja”, „Vabank” czy „Kiler” z całą pewnością był świadom, że „Vinciemu 2” (premiera 25 lipca 2025 r.) przyjdzie się zmierzyć z „Vincim” z roku 2004.
![]() |
| Scena z filmu. Fot. Adam Golec/Warner Bos. |
Zgodnie z regułą opisaną powyżej najnowszy film Machulskiego zbiera recenzje dość pozytywne, jednakowoż zaznaczające, ze daleko mu do części pierwszej. Z niektórymi zarzutami można się zgodzić, natomiast moim zdaniem w sporym stopniu są one wywołane nostalgią za czasami, gdy byliśmy te dwie dekady młodsi. Bo przecież „Vinci 2” jest niemal książkowym przykładem heist filmu, czyli takiego, który opowiada o grupie ludzi planujących coś ukraść, następnie tej kradzieży dokonują, a wszystko kończy się – w tym przypadku – szczęśliwie dla bohaterów. W „Vincim 2” mamy znanego z poprzedniej części Roberta Cumińskiego, „Cumę” granego przez Roberta Więckiewicza, który występuje tu nie tylko jako główny bohater, ale również jako współautor (z reżyserem) scenariusza. Od wielu lat wiedzie on spokojny żywot u boku małżonki Hiszpanki w słonecznej Andaluzji, gdzie odwiedza go niejaki Chudy (Mirosław Haniszewski), proponując udział w spektakularnej kradzieży. Cuma odmawia, ale kiedy przyjeżdża do Krakowa dowiaduje się, że Chudy już zatrudnił do skoku „młode pistolety” o pseudonimach „Duch” i „Cień” (sympatyczny duet w wykonaniu Piotra Witkowskiego i Jędrzeja Hycnara), niesiony urażonym honorem i ambicją postanawia wyprzedzić Chudego i ukraść to, co ten zamierza. Sęk w tym, że nie wiadomo, co ma być przedmiotem kradzieży. Żeby się tego dowiedzieć i w efekcie skoku dokonać Cuma postanawia zebrać dawną ekipę. I tu rozpoczyna się zdecydowanie przydługa, nużąca część najnowszego filmu Machulskiego. Rozumiem jednak, że skoro miasto Kraków współfinansowało produkcję, to musi mieć z tego jakąś korzyść – stąd te lanszafcikowe ujęcia grodu Kraka i wędrówka widza wraz z Cumą po wartych poleceniach miejscach. Myślę jednak, ze bez szkody dla Krakowa i dla „Vinciego 2” można by usunąć wątek z Helmutem i Basią. W drugiej części jest już zdecydowanie lepiej jeśli chodzi o tempo akcji.
![]() |
| Robert Więckiewicz i Borys Szyc. Fot. Adam Golec/Warner Bros. |
Na szlaku Cumy znajduje się, oczywiście, mieszkanie jego kumpla „Szerszenia”, czyli Juliana Wolniewicza, od trzech lat trzeźwego alkoholika (Borys Szyc), który został przez Magdę (Kamilla Baar) pozbawiony kontaktu z synem. Bohater Więckiewicza trafia też do Jana Bednarka „Werbusa” (Jacek Król), poznaje jego dorosłe już dzieci (Zofia Jastrzębska i Jan Sałasiński). Wszyscy oni wezmą udział w spektakularnej kradzieży dzieła sztuki. Po piętach Cumie deptać będzie niestrudzony komisarz Marcin Kudra, któremu od pewnego momentu pomagać będzie Łukasz Wilk, obecnie pracujący w FBI. Łukasz Simlat i Marcin Dorociński po prostu wymiatają, jak zwykła mówić młodsza generacja. Scena ich spotkania po latach w gabinecie Kudry jest jedną z najzabawniejszych w filmie. Takich autentycznie humorystycznych scen, choć nieco mniejszego „kalibru”, jest w „Vincim 2” przynajmniej kilka – warto choćby posłuchać uważnie, jak Szyc – „Szerszeń” recytuje Magdzie przez telefon „Bez ciebie” Przybory. Są też zabawne postaci, jak choćby policjant Krzysiek Jeleń (Andrzej Mazur). To prawda, brakuje temu filmowi lekkości i finezji części pierwszej, a dialogom błyskotliwości i wyrafinowanego dowcipu, ale generalnie nie jest źle. „Vinci 2” bawi w stopniu zadowalającym, a dodatkowo można się delektować muzyką Krzysztofa Aleksandra Janczaka. I czegóż chcieć ponadto? Wszak to kino rozrywkowe.


Komentarze
Prześlij komentarz