Posty

Wyświetlam posty z etykietą Marcin Przybylski

Poezję Brzechwy wcielili w czyn *

Obraz
  Ostatniej – najprawdopodobniej – premierze Teatru Telewizji zrobiono tak nachalną promocję (reżyserka z główną aktorką były nawet w udających program satyryczny „Kwiatkach Polskich Dużych”), że można było żywić obawę, iż spektakl będzie kompletną kichą i tandetą. Tymczasem przedstawienie „Kanato, czyli wyprawa do krainy wierszy” w reżyserii Magdaleny Małeckiej-Wippich, z Anną Seniuk w wiodącej roli, okazało się majstersztykiem i sprawiło ogromną przyjemność nie tylko najmłodszym (premiera odbyła się w dniu ich święta), ale i starszym widzom, o czym świadczą entuzjastyczne wpisy na profilu społecznościowym Teatru TVP. Scena zbiorowa. Fot. Natasza Młudzik Że Anna Seniuk jest mistrzynią interpretacji wierszy Jana Brzechwy, powszechnie wiadomo od czasu jej kultowej „Pchły Szachrajki”. Ale w spektaklu „Kanato” dotrzymuje jej dzielnie kroku cała, bez wyjątku, obsada, z Olgą Sarzyńską , Mileną Suszyńską , Barbarą Garstką , Marcinem Przybylskim i Marcinem Bubółką na czele. A na dodatek...

Judasz, najsłabsze ogniwo

Obraz
Nazwisko Karola Huberta Rostworowskiego zatarło się już w świadomości większości nawet wykształconych ludzi. Dobrze więc się stało, że Teatr Telewizji sięgnął po jego dramat „Judasz z Kariothu” napisany w 1912 roku. Choć dla mnie Rostworowski to przede wszystkim „Niespodzianka” i spektakl na jej podstawie zrealizowany w 1978 roku przez Jana Świderskiego z genialną kreacją Haliny Gryglaszewskiej. Łukasz Lewandowski jako Judasz. Fot. TVP Sam „Judasz z Kariothu” też już gościł na telewizyjnej scenie teatralnej – 42 lata temu zrealizował go dla Teatru TVP Tadeusz Lis, obsadzając w tytułowej roli Jerzego Kryszaka, któremu partnerowali między innymi Ewa Dałkowska jako Rachel, Gustaw Lutkiewicz w roli Eleazara i Henryk Machalica grający Ezrę. W najnowszej realizacji dramatu Rostworowskiego, której podjął się Igor Gorzkowski Judasza gra Łukasz Lewandowski do niedawna związany z warszawskim Teatrem Dramatycznym, a obecnie z Ateneum. Karol Hubert Rostworowski przedstawia w swoim dra...

"Rewolwer" nie całkiem nabity*

Obraz
Wciąż trwa Rok Romantyzmu Polskiego ustanowiony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z powodu okrągłej, dwusetnej rocznicy wydania Mickiewiczowskich „Ballad i romansów”. Gdzież więc bardziej godnie, niż w medium przynajmniej formalnie publicznym, uczcić można ów rok? Stąd zapewne premiera „Rewolweru” Aleksandra Fredry w reżyserii Wojciecha Adamczyka na inaugurację nowego sezonu Teatru Telewizji, która nastąpiła w szczególnym dniu, gdy prezesem rządowej telewizji przestał być Jarosław Kurski, tj. 5 września 2022 r. "Rewolwer"- scena zbiorowa. Fot. materiał TVP Na początek sięgnięto po repertuar lżejszy, komediowy, po autora bardzo wyraźnie odbiegającego od głównego nurtu polskiego romantyzmu, znaczonego narodowo – niepodległościowo – bogoojczyźnianym charakterem. Ale spokojnie: w planach jest pokazanie w TVP do końca tego roku „Kordiana” Słowackiego w reżyserii Zbigniewa Lesienia i „Konrada Wallenroda” Mickiewicza wyreżyserowanego przez Jerzego Machowskiego. Sam Wojciech ...

Znaczący powrót na ojcowiznę - "Orka" Volkera Schmidta w Teatrze Telewizji

Obraz
  Teatr Telewizji zakończył 31 maja 2021 roku bieżący sezon premierą spektaklu „Orka” w reżyserii Joanny Zdrady. Premierą, powiedzmy to od razu, której ta największa scena teatralna, jak często bywa nazywany Teatr TV, nie powinna się wstydzić. A.Przepiórska, M.Przybylski, P.Błasik. Fot. Jan Bogacz/T VP Dramat Volkera Schmidta zrealizowany w tłumaczeniu Anny Granatowskiej dotyczy sytuacji, która w literaturze i w kinematografii pojawiała się już nie raz (mnie przywodzi, nie wiem na ile słusznie skojarzenia z opowiadaniem Marii Dąbrowskiej „Na wsi wesele”, które jak przez mgłę pamiętam z lekcji jeżyka polskiego w liceum). Nie jest więc dziełem specjalnie oryginalnym czy unikalnym. Nie znaczy to jednak, że nie może zainteresować i wciągnąć widza.  Agnieszka Przepiórska (Maria) i Marcin Przybylski (Georg). Fot. Jan Bogacz/TVP Główny bohater „Orki”, Georg (gra go Marcin Przybylski , aktor posiadający jakąś trudną do określenia wewnętrzną magię sprawiającą, iż właściwie każda ...

"Aszantka" - dramaturgiczna galanteria w Teatrze Telewizji

Obraz
Konia z rzędem temu, kto powie, dlaczego Jarosław Tumidajski, etatowy reżyser warszawskiego Teatru Współczesnego (ostatnio wyreżyserował w nim „Trzecią pierś” Ireneusza Iredyńskiego) wybrał na swój debiut w Teatrze Telewizji „Aszantkę” Włodzimierza Perzyńskiego.   Marcin Przybylski i Paulina Gałązka. Fot. Jan Bogacz/TVP Sztuka Włodzimierza Perzyńskiego miała już w telewizji trzy realizacje – ostatnią, w 1994 roku wyreżyserował Andrzej Łapicki, obsadzając w tytułowej roli Małgorzatę Pieńkowską (Maria z „M jak miłość”), aktorkę, którą – sądząc po lekturze jego pamiętników – wyjątkowo sobie cenił. Jarosław Tumidajski rolę Władki powierzył Paulinie Gałązce z Teatru Ateneum. I był to zdecydowanie dobry wybór. Aktorce udało się w sposób przekonujący, choć momentami przy użyciu zbyt farsowych środków wyrazu pokazać metamorfozę dziewczyny – kobiety, która z zakompleksionej, nieokrzesanej panienki z nizin społecznych (była córką stróża) staje się wyrachowaną, bezkompromisową u...