Karczmarczyk i Kosałka na początek sezonu w BWA Ostrowiec Świętokrzyski

Biuro Wystaw Artystycznych w Ostrowcu Świętokrzyskim otworzyło w sobotę, 5 września sezon wystawienniczy 2026/2027. Pokazano prace Moniki Karczmarczyk i Jerzego Kosałki. Kuratorką obydwu wystaw jest dyrektorka BWA Justyna Łada.

Jerzy Kosałka, Justyna Łada i Monika Karczmarczyk. Fot. Krzysztof Krzak


Kołysanie z husky

Kadr z filmu "Zmiennokształtne". Fot. Krzysztof Krzak

Ekspozycja „Zmiennokształtne” Moniki Karczmarczyk jest realizacją zwyczaju polegającego na tym, iż ostrowieckie BWA organizuje wystawę prac laureata/laureatki organizowanego przez siebie biennale LOOSTRO – Jesienny Salon Sztuki. Zdobywczynią Grand Prix ubiegłorocznego, siedemnastego już konkursu była właśnie ta pochodząca z Warszawy, a na co dzień mieszkająca w Berlinie artystka. Nagrodzono jej instalację „Choreography of Care/Choreografia Troski” oraz obiekt „So relax, ghostly, dreamy bodies, and dream”. Tym razem artystka przygotowała film „Zmiennokształtne”, w którym wystąpiło pięć performerek (Angelika Mizińska, Ewa Hubar, Izabela Karczmarczyk, Monika Karczmarczyk, Katarzyna Sztarbała), które spotykają się z psami (Bindu, Wadera, Jess, Sroka i Duma, która była obecna na wernisażu) w ascetycznej przestrzeni i wykonują spokojne ruchy kołysania. Zdjęcia do filmu wykonała Małgorzata Rabczuk. Językiem komunikacji są tutaj podtrzymywania na ręcznie wykonanych uprzężach i podnoszenie. Te nosidła (pozbawione, oczywiście, psów) stanowią też element wystawy w Galerii BWA. „Nieobecność zwierząt podkreśla pamięć o relacji zapisanej w materii. Karczmarczyk przeobraża egzystencjalny lęk w poetykę relacyjności, w której ciało staje się konstrukcją, a architektura miękką strukturą” – pisze we wprowadzeniu do wystawy Justyna Łada. 

Sama zaś artystka opowiedziała, że impulsem do powstania "Zmiennokształtnych" był pożar, który wybuchł w jej sąsiedztwie i wywołał jej lęk przed potencjalną koniecznością ewakuacji wraz z psem.


Kampowe „Targowisko”

Fragment wystawy Jerzego Kosałki. Fot. Krzysztof Krzak

Druga wystawa zwraca uwagę wyjątkowo długim tytułem „Targowisko. Wystawa awangardowego, niekomercyjnego artysty, w podeszłym wieku, w kryzysie tożsamości”, a jej autorem jest Jerzy Kosałka, absolwent malarstwa we wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. To artysta multimedialny, który w swej twórczości sięga po zróżnicowane technologie i media, tworzy obiekty, makiety, instalacje, uprawia performance; bliska jest mu sztuka site - specific (dzieła sztuki stworzone z myślą o funkcjonowaniu w precyzyjnie określonym miejscu). Wyróżnikiem jego prac jest absurdalny humor, który tak naprawdę służy pokazywaniu prawdy, często niewesołej, o otaczającej nas rzeczywistości czy też kondycji człowieka. W swoich pracach artysta wykorzystuje znaki, symbole i gotowe obrazy z historii sztuki, aby nadać swoim pracom nowe znaczenie. Widz, który zna oryginał, odczytuje dodatkową warstwę sensu – żart, krytykę, hołd lub polemikę. Ta intertekstualność widoczna jest w takich pracach prezentowanych w Ostrowcu Świętokrzyskim, jak „Kosałka Opałka dwa kije”, „Susid Siudmak mylą mi się” oraz trzy nowe prace z cyklu „Bardzo dobre obrazy”: „Chciałbym mieć ten obraz bo jest drogi”, „Chciałbym mieć ten obraz, bo jest sławny”. Wystawa Kosałki pokazuje, jak ogromną rolę w sztuce odgrywa wyobraźnia artysty i umiejętność łączenia zwyczajnych przedmiotów, kiczowatych elementów wystroju wnętrz, opakowań, papieru pakowego. W połączeniu ze wspomnianą już wyobraźnią i poczuciem humoru, dystansu do świata daje to nadspodziewany efekt.

Aranżacja wystawy Jerzego Kosałki przypomina – zgodnie z tytułem – targowisko, na którym można znaleźć przysłowiowe „mydło i powidło”. W sumie ponad 90 elementów. Artysta zachęca do ich nabywania.


Komentarze