Niech żyje mądrość, mądrość i śleboda *
Przedstawienie „Wariacje Tischnerowskie. Kabaret filozoficzny” utrzymuje się w repertuarze Teatru Scena STU w Krakowie od 17 lat i wciąż przyciąga widzów spragnionych inteligentnej rozrywki. W tak zwanym międzyczasie zaprezentowana została telewizyjna wersja spektaklu z niezrównanym Jerzym Trelą. Scenarzysta i reżyser, Artur „Baron” Więcek, wykorzystał w scenariuszu „Historię filozofii po góralsku” księdza profesora Józefa Tischnera i fragmenty „Wieści ze słuchanicy”, rozmowy z nim przeprowadzonej przez podhalańską poetkę Wandę Czubernetową. W warstwie muzycznej zaś wsparł się muzyką zespołu Trebunie-Tutki, Andrzeja Obrochty, Jana Kantego Pawluśkiewicza i… Whitney Houston.
„Wariacje Tischnerowskie” to jeden dzień z życia księdza – Jegomościa Autora (bardzo autentycznego w kreacji Krzysztofa Pluskoty), który spędza w swoich ukochanych górach wśród ludzi, których szanował, rozumiał i z którymi lubił rozmawiać na tematy nie tylko z życiem codziennym związane, ale również filozoficzne. Górale dyskutowali z księdzem-filozofem jak równy z równym, bowiem od wieków słyną oni ze specyficznego pojmowania świata i mają poniekąd wrodzone skłonności do mędrkowania, a właściwie do „myndrkowania”. Spektrum poruszanych tematów jest zaiste imponujące: od miłości, która jak „ksiądz i sracka przychodzi znienacka”, poprzez pracę, wiarę, sens życia, politykę, władzę, po wolność lub – jak kto woli – ślebodę.
Z rozmów tych wyłania się obraz Podhala i jego mieszkańców jakby wzięty z „krzywego zwierciadła”. Dialogi skrzą się dowcipem i błyskotliwymi puentami, nawet jeśli niekiedy ostrymi, to nikomu nie uwłaczającymi. Pokazują ludzką naturę z dużą dozą ciepła, dystansu i wyrozumiałości dla człowieczych słabości. A przy tym wiele w nich stricte filozoficznych sentencji, z tą o trzech prawdach na czele.
Widz otrzymuje utrzymane – zgodnie z podtytułem – quasi-kabaretowe w formie przedstawienie pełne mądrości, odwołujące się do autentycznych wartości moralnych i etycznych, skłaniające do refleksji. W związku z taką koncepcją postaci pojawiające się na scenie są bardzo przerysowane. Ich stereotypowość może chwilami drażnić, ale sądząc po reakcjach widowni, nie stanowi ona najmniejszych problemów w entuzjastycznym odbiorze przedstawienia. Tym bardziej że aktorsko jest na najwyższym poziomie.
Prym wiodą: znany z Kabaretu Pod Wyrwigroszem Łukasz Rybarczyk w roli starego górala Wawrzka, Andrzej Róg jako Jędrek, góral w średnim wieku, i zdecydowanie najlepszy moim zdaniem Marcin Zacharzewski, który zagrał młodego górala Józka z iście góralskim wigorem, prezentując wszechstronne możliwości aktorskie. Ale nawet mniej eksponowane role – jak Gospodyni grana przez Iwonę Konieczkowską czy Marysia, młoda góralka w wykonaniu Ostrowczanki Katarzyny Cichosz, która po raz pierwszy miała okazję zaprezentować swój talent przed „swoją” publicznością – są jakieś, by nie powiedzieć wyraziste.
Integralną częścią „Wariacji Tischnerowskich” jest stosunkowo skromna, acz niezwykle praktyczna, nieprzeszkadzająca aktorom scenografia Macieja Rybickiego i Adama Łuckiego oraz nienadmiernie rozbudowany ruch sceniczny autorstwa Janusza Skubaczkowskiego.
O takich przedstawieniach jak to Artura „Barona” Więcka zwykło się mówić, że bawiąc, uczą. Ten spektakl przypomina w lekkiej, pozbawionej nieznośnego dydaktyzmu formie mądre prawdy, o których w codziennym ferworze zapominamy. I pewnie stąd bierze się długowieczność sceniczna „Wariacji Tischnerowskich” Teatru STU.
*Recenzja powstała dla portalu "Teatr dla Wszystkich" i tam opublikowana 1.06.2026 r.

Komentarze
Prześlij komentarz