Janusz Rewński: człowiek z ciszy i milczenia *

Gdyby policzyć słowa, jakie najczęściej pojawiają się na kartach książki Beaty Biały "Siara. I nic nie jest jasne", to z pewnością na czołowych miejscach znalazłyby się: cisza i milczenie. Chwilami można odnieść wrażenie, że zamiast książki biograficznej czytamy traktat domorosłego filozofa poświęcony tym dwóm, bliskim sobie stanom.

Okładkę zaprojektowała Małgorzata Drabina. Fot. Wydawnictwo Otwarte

Cisza i milczenie występują tu w rozmaitych konfiguracjach: jako metafora, oksymoron, element porównania i zapewne jeszcze kilku innych środków poetyckich. Bowiem opowieść snuta przez Beatę Biały to narracja naszpikowana poezją, z opisami, których mogłaby jej pozazdrościć Orzeszkowa jako autorka "Nad Niemnem". To – przyznajmy – zaskakujące w zestawieniu z wizerunkiem, który Janusz Rewiński pozostawił w świadomości widzów, tworząc takie role, jak dyrektor Misiek w "Kabarecie Olgi Lipińskiej", Stefan Siarzewski „Siara” w obu "Kilerach", nowobogacki Nowak w "Tygrysach Europy" czy Simurina w spektaklu telewizyjnym "Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna". To raczej postaci obcesowe, gburowate, by nie powiedzieć: chamskie, głośne – i dopatrywanie się w ich kreowaniu przez aktora rzekomo „mówiącego” milczenia jest zadaniem tyleż bezowocnym, co naciąganym. A jeśli do tego dodamy udział Rewińskiego w kabarecie Tey czy w programie Ale plama, to musimy stwierdzić, że siłą oddziaływania tego aktora było jednak słowo: dobitne, czasem wręcz dosadne, sensownie dobrane, znaczące, a nie sławetna, gloryfikowana przez wielu aktorów „pauza”.

Beata Biały stara się przedstawić Janusza Rewińskiego jako człowieka funkcjonującego poza planem filmowym i sceną; porusza też wątek jego posłowania, a następnie wyrazistego opowiedzenia się po jednej ze stron sporu politycznego. Głównym źródłem, z którego obficie czerpie autorka, jest rozmowa z aktorem przeprowadzona przez Stanisława Lejdę, wydana w 1993 roku pod tytułem "Z kabaretu do Sejmu… I z powrotem". Udało jej się również uzyskać wypowiedzi osób, które z „Siarą” zetknęły się w różnych sytuacjach. Tu także pojawia się motyw milczenia, często rozumianego jako mrukliwość, introwertyczność, niechęć do zawierania relacji fraternistycznych czy nawet koleżeńskich, a także konfliktowość. Krzysztof Piasecki, najdłużej z nim współpracujący, powie wprost, że był niesympatyczny. Izabella Olejnik wyzna, że zachował się wobec niej nielojalnie na niwie zawodowej, a Krystyna Tkacz stwierdzi, że miał straszny charakter. Owszem, rozmówcy przyznają również, że Rewiński był aktorem nieoczywistym, obdarzonym wielkim talentem. Ale czy to wystarczający powód, by – jak chce Biały – nazywać go legendą bądź mitem?

W książce pojawia się także wątek rodzinny: syn Aleksander, dziś śpiewak operowy, opowiada, jakim Rewiński był ojcem. Żona, Iwona Biernacka, wypowiada jedynie zdanie, że był dobrym człowiekiem („Gdy on milczał, ona słuchała” – dorzuca od siebie biografka). Pojawiają się również migawki z ostatniego, „gospodarskiego” etapu życia aktora. Starannie wydana przez Wydawnictwo Otwarte pierwsza biografia Janusza Rewińskiego zawiera także kalendarium oraz wkładkę ze zdjęciami przedstawiającymi go w różnych etapach życia i działalności. Jednak zbyt kwiecisty, emfatyczny styl, powtórzenia, a także mnogość konfabulacji i supozycji snutych przez autorkę w dziele będącym prozą faktu obniżają jego merytoryczną wartość. Ciekawe, co powiedziałby na taką „laurkę” sam Janusz Rewiński: czy opowiedziałby anegdotę o Chrystusie i malarzu Styce, czy też spuściłby na tę opowieść zasłonę milczenia?

Beata Biały: "Siara. I nic nie jest jasne"

Wydawnictwo Otwarte

Kraków 2026

Stron: 302

* Recenzja napisana dla portalu "Teatr dla Wszystkich" i tamże opublikowana 10.02.2026 

Komentarze