Dobra zabawa, choć w szafie tkwi trup *

Wśród producentów objazdowych spektakli, głównie fars i komedii, narodził się nowy zwyczaj polegający na wystawianiu znanych powszechnie sztuk pod zmienionym tytułem. Czy dla zmylenia widza? Prawdopodobnie. Dla przykładu: „Umrzeć ze śmiechu” Paula Elliotta grane jest też jako „Prezent z zaświatów”, a „Okno na parlament” Raya Cooneya Agencja Artystyczna Copa zrealizowała pod chwytliwym dla Polaków tytułem „Prawy do lewego”, dodając, że jest to uaktualniona wersja komedii oryginalnie zatytułowanej „Out of order”, co można przetłumaczyć jako: zepsute, coś, co nie jest ułożone lub działa nieprawidłowo.

Scena zbiorowa. Fot. Krzysztof Krzak

To „uaktualnienie” zasadniczo polega na zamianie płci niektórych postaci. Zamiast ministra konserwatywnego rządu, Richarda Willeya, mamy ministrę; w miejsce sekretarki lidera opozycji, Jane Worthington, z którą ów minister z oryginału sztuki umówił się w ekskluzywnym hotelu na pozamałżeńskie tête - à - tête jest poseł opozycji; zamiast sekretarza ministra George’a Pigdena występuje sekretarka ministry i tym podobne są to zmiany. Oczywiście, zmieniono też imiona i nazwiska. Niezmienny jest natomiast trup, który – jak w powiedzeniu – najbardziej ożywia akcję przedstawienia, stając się niejako motorem napędowym poczynań głównych i drugoplanowych bohaterów, wśród których są małżonkowie potencjalnych kochanków (Joanna Moro i Tomasz Oświeciński), wścibski dyrektor hotelu, detektyw i kelner rodem z Francji.

Przedstawienia różnych agencji artystycznych realizowane w dużym stopniu z myślą o sukcesie komercyjnym kuszą gwiazdorską, najczęściej dublowaną, obsadą. Przypomina to słynne pudełko czekoladek z filmu „Forrest Gump”: nigdy ne wiesz kogo zobaczysz na scenie. Obsada, która wystąpiła w Ostrowcu Świętokrzyskim, poza dwoma przypadkami, pokazała kawał profesjonalnego, komediowego aktorstwa. Ewa Gawryluk gra panią minister w sposób bardzo stonowany, bez niepotrzebnej szarży, do której okazję stwarzają sytuacje dziejące się na scenie. Partnerujący jej Sebastian Cybulski jest zabawny, ale nie karykaturalny, jako miotający się między kochanką a żoną, nieco nieporadny polityk partii opozycyjnej. Świetnie ewoluuje asystentka ministry w interpretacji Urszuli Dębskiej: z lękliwej, zagubionej, szarej myszki staje się równorzędną kreatorką kolejnych wydarzeń. Jarosław Boberek odmiennymi środkami aktorskimi buduje dwie różne kreacje. Mirosław Woźniak imponuje giętkością ciała i popisami gimnastyczno – choreograficznymi – a wszystko to jako… trup(!). Hacen Sahroui jest jak wprost wyjęty z francuskich komedii obrotny i interesowny kelner.

Wszyscy oni kapitalnie współgrają z … opadającym w newralgicznych momentach oknem, ważnym elementem eleganckiej scenografii Wojciecha Stefaniaka, wyznaczającym poniekąd tempo i rytm przedstawienia, które z dbałością o te właśnie składniki (tak ważne w przypadku farsy) zadbał reżyser Dariusz Taraszkiewicz. W reżyserski pomysł inscenizacyjnym idealnie wpisali się również Anna Głogowska (autorka choreografii, grająca też na zmianę z Urszulą Dębską), Monika Rybakiewicz (kostiumy) i Jan Waligórski (twórca opracowania muzycznego). Publiczność docenia te walory, reagując śmiechem i burzliwymi oklaskami po „zapadnięciu kurtyny”.  

 

Scena zbiorowa. Fot. Krzysztof Krzak

PS. Na marginesie pokazu „Prawego do lewego” w Ostrowcu Świętokrzyskim nasunęła mi się pewna refleksja. Patrząc na stosunkowo liczne wolne miejsca na widowni drugiego w tym dniu spektaklu zastanawiałem się, czy aby publiczność nie przesyciła się już wszelkimi komediami i farsami opartymi na podobnym schemacie dramaturgicznym i nie wykupuje już „na pniu” i do ostatniego miejsca biletów, nawet jeśli w obsadzie są twarze znane z seriali telewizyjnych. Może teatromani zatęsknili za poważniejszymi, bardziej refleksyjnymi sztukami? A może mi się tylko tak wydaje?


* Recenzja napisana dla portalu "Teatr dla Wszystkich" i tam opublikowana 31.01.2026 r.

Komentarze