Z teatru na platformę *
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Niczym efemeryda przemknął przez scenę Warszawskiej Opery Kameralnej w listopadzie ubiegłego roku „Cyrulik sewilski” Gioacchina Rossiniego w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza. Spektakl zagrano bodaj cztery razy i… „tyle go widzieli” (powróci w marcu w nieco zmienionej obsadzie). Rewelacyjnym pomysłem było zatem zarejestrowanie warszawskiej inscenizacji i udostępnienie jej — w dodatku nieodpłatnie! — na prestiżowej platformie OperaVision.

Scena zbiorowa. Fot. Przemek Blechman/WOK
Cesare Sterbini oparł libretto tej dwuaktowej opery komicznej na komedii Pierre’a Beaumarchais’go z 1775 roku pod tym samym tytułem. Opowiada ona o perypetiach hrabiego Almavivy w staraniach o zdobycie serca i ręki pięknej Rozyny. Na drodze do szczęścia staje jednak opiekun dziewczyny, doktor Bartolo, który sam zamierza poślubić swoją wychowanicę. Na pomoc hrabiemu przybywa tytułowy cyrulik (dziś powiedzielibyśmy: barber albo po prostu fryzjer) — Figaro. Podpowiada on Almavivie rozmaite sposoby dotarcia do zamkniętej przez opiekuna w pokoju Rozyny. Arystokrata raz podaje się za biednego studenta Lindora, innym razem przebiera się za pijanego żołnierza, chcącego zakwaterować się w domu doktora, by wreszcie udawać zastępcę rzekomo chorego nauczyciela muzyki. Gdyby była to opera seria, zapewne któreś z bohaterów umarłoby z niespełnionej miłości. A ponieważ w przypadku „Cyrulika sewilskiego” mamy do czynienia z operą buffa, wszystko kończy się po myśli hrabiego Almavivy i Rozyny.
Na stosunkowo niewielkiej scenie Warszawskiej Opery Kameralnej Grzegorz Chrapkiewicz stworzył — wraz z całym zaangażowanym zespołem — spektakl imponujący pod każdym względem. Wojciech Stefaniak zaprojektował scenografię daleką od realizmu, bardzo minimalistyczną, wręcz umowną, a jednocześnie niezwykle funkcjonalną. Przykładem mogą być przepierzenia z rozsuwanymi żaluzjami, przez które postaci wchodzą na scenę i ją opuszczają, czy też wielofunkcyjne fotele. Imponującą kreatywnością wykazała się Anna Chadaj, tworząc efektowne, rozbuchane kolorystycznie, nieco kampowe kostiumy oraz zakładając na głowy wykonawców równie oryginalne koafiury. Znakomicie i perfekcyjnie wykonana jest również choreografia Eweliny Adamskiej-Porczyk, wykorzystującej osiągnięcia tańca nowoczesnego.

Wojciech Niemotko, Theodore Browne i Hubert Zapiór. Fot. Przemek Blechman/WOK
Chrapkiewicz niezwykle umiejętnie poprowadził występujących na scenie artystów. Nie ograniczył ich zadań wyłącznie do odśpiewania poszczególnych partii wokalnych, lecz zachęcał ich także do wydobycia z pokładów własnego talentu umiejętności czysto aktorskich. Dzięki temu bohaterowie są pełniejsi i ciekawsi. Ogromnym talentem komicznym wykazali się Piotr Miciński jako Bartolo oraz Tomasz Kumięga w roli Don Basilia, choć temu pierwszemu można by zarzucić niebezpieczne ocieranie się o groteskę, a nawet karykaturę. Teresa Marut jako Rozyna jawi się jako współczesna dziewczyna, konsekwentnie walcząca o swoje szczęście i prawo do decydowania o sobie, a nie XVIII-wieczna bezwolna panienka. Przy tym śpiewaczka prezentuje znakomicie brzmiący — zwłaszcza w wysokich dźwiękach — sopran koloraturowy. Przyjemnością jest również słuchanie niezwykle dźwięcznego barytonu Huberta Zapióra. Jego Figaro jest sprytny, przebiegły, a jednocześnie niepozbawiony interesowności. Swobodą w kreowaniu postaci i sceniczną energią sprawia, że akcja opery ani na moment nie traci wartkiego tempa, nie nuży i prawdziwie bawi. W tę stylistykę warszawskiego „Cyrulika…” świetnie wpisuje się także tenor Theodore Browne, kreujący postać hrabiego Almavivy. Rewelacyjnie wykonują oni partie solowe i wprost genialnie brzmią w ansamblach z towarzyszeniem chóru WOK pod dyrekcją Krzysztofa Kusiela-Moroza.
Generalnie każdy z wykonawców otrzymuje w tym przedstawieniu swoje „pięć minut” — także postaci z dalszego planu, takie jak służąca Berta (Elżbieta Wróblewska), Ambroży (Marek Makowski) czy Łukasz Górczyński występujący w dwóch rolach: Fiorella i Oficera. Najmniej widocznym, lecz za to doskonale słyszalnym uczestnikiem spektaklu jest Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej (MACV) pod batutą Adama Banaszaka. „Cyrulik sewilski” będzie dostępny na platformie OperaVision aż do 23 lipca bieżącego roku. Nie warto nie skorzystać z możliwości obejrzenia tego znakomitego spektaklu.
*Recenzja napisana dla portalu "Teatr dla Wszystkich" i tam też opublikowana 24.01.2026 r.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz