Królowa Bona z ósmego piętra *
Święto Zmarłych wydaje się właściwym terminem na premierę sztuki skłaniającej do zadumy nad sprawami istotnymi i smutnymi. Niekoniecznie o ludziach, którzy odeszli, lecz o tych, którzy są z nami – a jakby ich nie było. Tak jest w słuchowisku Darii Sobik "Nie jestem jakaś chora", wyreżyserowanym przez Agatę Biziuk w Teatrze Polskiego Radia.

Weronika Humaj, Dominik Mironiuk, Anna Mierzwa, Agata Biziuk i Daria Sobik. Fot. Piotr Podlewski
Maria mieszka z rodziną na ósmym piętrze jednego z typowych bloków na polskim osiedlu. Nie jest to łatwa koegzystencja, ponieważ starsza pani uważa się za… królową Bonę. Każe się do siebie zwracać pełną tytulaturą: Bona Dei gratia regina Poloniae, magna dux Lithuaniae, Barique princeps Rossani. Jak prawdziwa monarchini wydaje dekrety – na przykład o ochronie kwiatów. Najbliższych: córkę i wnuczkę, traktuje jak dziewki służebne i uskarża się na ich niewłaściwe zachowanie. Podejmuje także próbę wyskoczenia przez balkon, ponieważ chce być również panią własnej śmierci. Od samozwańczej koronacji na królową Polski minęły już dwa lata – to okres, którego Maria–Bona nie jest świadoma, bo rządzi nią demencja.
Daria Sobik przedstawia w swojej sztuce dwa odmienne podejścia do osoby dotkniętej tym schorzeniem. Córka Ewa (Anna Mierzwa) chce oddać matkę do domu opieki społecznej, natomiast wnuczka (Weronika Humaj) sprzeciwia się temu. Co więcej – przyjmuje „reguły gry” ustanowione przez babcię i wchodzi w jej świat jako… Anna Jagiellonka. Załamanej swą bezsilnością córce chorej ma pomóc pani z MOPS-u. Ta jednak (w znakomitej interpretacji Katarzyny Dąbrowskiej) okazuje się pozbawioną empatii, cyniczną urzędniczką, która proponuje rodzinie nierealne rozwiązania i dybie na mieszkanie starszej pani.

Anna Mierzwa i Weronika Humaj. Fot. Piotr Podlewski
W słuchowisku nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji. Daria Sobik (podobnie jak Agata Biziuk, debiutująca w Teatrze Polskiego Radia) z powodzeniem i wyczuciem łączy elementy humorystyczne i dramatyczne. Humor ma tu charakter sarkastyczny, ale i ciepły – wywołuje raczej wzruszenie niż śmiech. Nawet pies mówiący głosem Dominika Mironiuka, stanowiący swoisty element bajkowy, nie jest w stanie zmienić ogólnie refleksyjnego nastroju. Doskonale współgra z nim muzyka Franciszka Dziubka. Grająca Marię–Bonę Grażyna Barszczewska – aktorka wielokrotnie nagradzana za swoje kreacje w Teatrze Polskiego Radia, m.in. „Wielkim Splendorem” – po mistrzowsku porusza się między światem stworzonym przez dotkniętą demencją bohaterkę a chwilowymi przebłyskami świadomości tu i teraz.
Słuchowisko "Nie jestem jakaś chora" Darii Sobik i Agaty Biziuk to opowieść łącząca z jednej strony empatię wobec osób cierpiących na zaburzenia otępienne, a z drugiej – odmawiająca bezrefleksyjnego współczucia opiekunom chorych. Autorki pokazują, jak łatwo potępiać decyzje bliskich (na przykład oddanie osoby chorej do ośrodka opieki), nie znając trudnych relacji i codziennych obciążeń między obiema stronami. Często bywa tak, że w obawie przed oceną otoczenia – choćby sąsiadów – opiekunowie decydują się na poświęcenie kosztem własnego zdrowia, frustracji i zmęczenia. Twórczynie dotykają też problemu systemowej opieki nad osobami starszymi i chorymi w Polsce. To potrzebne i poruszające słuchowisko.
* Recenzja powstała dla portalu "Teatr dla Wszystkich", gdzie została opublikowana 2.11.2025 r.
Komentarze
Prześlij komentarz