Rodzina to jest siła! *
To już kilkuletnia tradycja Śląskiego Teatru Impresaryjnego im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej, że zaprasza widzów na prapremierowy spektakl w ramach cyklu „Tyjater po naszymu, czyli po śląsku”. Tegoroczny różnił się od wcześniejszych tym, że nie miał charakteru komediowego, a raczej… No, już tytuł – „Stypa” – mówi sam za siebie.

Scena zbiorowa. Fot. Paweł JaNic Janicki
Powie ktoś: konsolacje nie muszą być smutne. Pełna zgoda. W sztuce napisanej i wyreżyserowanej przez Zbigniewa Stryja, który zagrała też jedną z głównych ról i współtworzył z Pawłem Janickim minimalistyczną acz funkcjonalną scenografię, elementów wesołych, humorystycznych też nie brakuje. Nade wszystko jednak jest to spektakl skłaniający do refleksji i być może przeprowadzenia przewartościowań w stosunków rodzinnych poszczególnego widza. Na pewno zaś do wzruszeń.
Głównych bohaterów „Stypy”, rodzeństwo, poznajemy na spotkaniu rodzinnym po pogrzebie matki. Brat przyjechał do nań po wielu latach nieobecności w Polsce, z której wyemigrował w okresie stanu wojennego. Nie przyjechał z Niemiec, gdzie stale mieszka, na pogrzeb ojca. I to jest zarzewie konfliktu z siostrą, wdową, która musi samotnie zmagać się z problemami egzystencjalnymi i własnymi lękami wywołanymi zmianami polityczno – obyczajowymi, które w kraju nastąpiły i – co oczywiste – objęły również Górny Śląsk. Do głosu dochodzą niewyjaśnione zaszłości, nieporozumienia, wzajemne żale i pretensje, bowiem i siostra ma co nieco na sumieniu. W toku szczerej wymiany zdań szybko okazuje się, że podstawowym problemem tej rodziny jest nieumiejętność rozmawiania. Lusia i Jędra z niejakim przerażeniem stwierdzają, że sporo o sobie nie wiedzieli. Stypa staje się więc dla nich okazją do poznania się na nowo, do poskładania do kupy całej rodziny, jak mówi córka Jędry, Sandra. Zresztą, problem życia w kłamstwie, czy mówiąc delikatniej: nieszczerości dotyczy też innych bohaterów sztuki – oprócz wymienionych: syna Lusi, Kamila i jej partnera Sławka.
![]() |
| Scena zbiorowa. Fot. Paweł JaNic Janicki |
Zbigniewowi Stryjowi udało się stworzyć bardzo prawdziwe, pełnokrwiste postaci, dające aktorom ogromne pole do popisu. Świetnie wykorzystali tę możliwość wszyscy grający w „Stypie”: Jolanta Niestrój – Malisz (Lusia), Anna Białoń (Sandra), Jan Woldan (Kamil), Jarosław Karpuk (Sławek) i sam Zbigniew Stryj jako Jędra. Dialogują tak sugestywnie, że nawet gorole są w stanie zrozumieć wygłaszany po śląsku tekst i wychwycić jego dowcip oraz dramatyzm.
„Stypa” to sztuka, która rewiduje, a nawet do pewnego stopnia burzy funkcjonujący w naszym społeczeństwie mit o sile i nieskazitelności śląskiej familii utrwalony przez „śląskie” filmy Kazimierza Kutza. Stryj pokazuje, że rodziny z Górnego Śląska mają także swoje problemy nie tylko natury materialnej czy zawodowej. Autor „Stypy” dotyka też kwestii emigracji mieszkańców Śląska do Niemiec i ich funkcjonowania za granicą, w wielu przypadkach dalekiego od idylli i szczęśliwości. Dotkliwe są zwłaszcza problemy z odczuwaniem przez nich tożsamości narodowej.
Przedstawienie Śląskiego Teatru Impresaryjnego im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny od śmiechu po autentyczne wzruszenie i łzy. Integralną jego częścią jest nastrojowa, asocjująca z fabułą muzyka Patryka Ołdziejewskiego.
* Recenzja powstała dla portalu "Teatr dla Wszystkich" i tam została opublikowana 13.10.2025 r.

Komentarze
Prześlij komentarz