Gawęda o "Szkle Kontaktowym"

Do książki „Szklane ukłony. Moje 20 lat w Szkle Kontaktowym” Tomasza Sianeckiego podchodziłem jak przysłowiowy pies do przysłowiowego jeża. Mimo iż program wciąż w miarę regularnie oglądam (chyba siłą przyzwyczajenia), to nie ukrywam, iż od „sprawy Jaconia” i odejścia autentycznie dowcipnych, inteligentnych komentatorów: Krzysztofa Daukszewicza i Artura Andrusa stracił on według mnie na swojej lekkości i wyrafinowanej satyrze - nadzieję na renesans „Szkła Kontaktowego” pokładam w Marcinie Bisiorku, który niedawno dołączył do ekipy. Niemniej książka pozytywnie mnie zaskoczyła.

Okładkę zaprojektował Tomasz Majewski. Fot. Wydawnictwo Agora


Szklane ukłony...” to swoista kontynuacja „Kontaktowych, czyli szklarzy bez kitu”, którą to rzecz Sianecki „popełnił” wspólnie z nieżyjącym już Grzegorzem Miecugowem w 2007 roku, w zaledwie drugie urodziny programu, z którym obaj już zawsze będą kojarzeni. W solowej, poniekąd jubileuszowej książce Tomasz Sianecki – siłą rzeczy – nawiązuje do początków „Szkła…” i swojej drogi dziennikarskiej. Przypomina szczegóły, o których nawet stali widzowie programu mogą już dzisiaj nie pamiętać. Na przykład o tym, że program początkowo trwał zaledwie 20 minut i był nadawany od poniedziałku do piątku (start nastąpił 25 stycznia 2005 roku). Przypomina osoby, które na różnym etapie były związane z programem: Ilonę Łepkowską, Andrzeja Poniedzielskiego, Janusza Weissa, Tomasza Szweda. Wspomina humorystyczne wydarzenia i te mrożące krew w żyłach, które zawsze się zdarzają w przypadku programu nadawanego na żywo. Odsłania kulisy jego przygotowania.

To, oczywiście, głęboko subiektywny wybór. Sianecki działa w tym zakresie w myśl zasady „nie wszystko na sprzedaż”. Często powołuje się na słabą pamięć. I czasami ona rzeczywiście zawodzi, jak w przypadku niechlubne wypowiedzi Jana Pietrzaka o barakach w Auschwitz dla uchodźców, którą ten wygłosił w telewizji na literę r, a nie w TVP Jacka Kurskiego. Opowiastki autor grupuje według haseł typu: alkohol, przekleństwa, widzowie i sms-y, widzowie i telefony, Teatr 6. Piętro, wieczór w Operze Leśnej, pandemia; osobne rozdziały poświęcone zostały Marii Czubaszek i Grzegorzowi Miecugowowi oraz Krzysztofowi Daukszewiczowi w związku z Piotrem Jaconiem, który niefortunną wypowiedź satyryka rozdmuchał do niemożebnych rozmiarów i reperkusjom wywołanym przez tę „aferę” . Ostatnią część „Szklanych ukłonów…” stanowią kwestionariusze, które autor skierował do osób związanych ze „Szkłem Kontaktowym” (nie tylko tych, którzy występują na ekranie). Mogą oni tam przekazać osobiste refleksje na temat programu i swoich z nim związków.

Tomasz Sianecki i wypowiedzi jego interlokutorów pokazują nie tylko historię programu, któremu nie wróżono długiego bytu antenowego, ale i zgłębiają fenomen, siłę „Szkła…”, które stało się – nie bójmy się tego określenia – kultowe i doczekało się mniej lub bardziej nieudanych podróbek w innych telewizjach. Osobnym walorem książki opublikowanej przez Wydawnictwo Agora jest styl, w jakim została ona napisana. Tomasz Sianecki pisze poprawną, piękną polszczyzną, jak przystało na Mistrza Mowy Polskiej (czasem tylko składacze tekstu dodają mu jakieś przyimki/zaimki, by móc wyjustować tekst – vide: na przykład strona 143). Widać, że ma „lekkie pióro”, opowiada ze swadą, z ciepłym humorem, dowcipnie, a czasami z sarkazmem i złośliwością (przy zachowaniu wspomnianej już dyskrecji, czyli bez nazwisk). Czyta się to bardzo dobrze i z zainteresowaniem. Pooglądać też jest co, bo zdjęć jest sporo, na ogół z prywatnych archiwów bohaterów.


Tomasz Sianecki: „Szklane ukłony. Moje 20 lat w Szkle Kontaktowym

Wydawnictwo Agora

Warszawa 2025

Stron: 373


Komentarze