Jakub Małecki w Sandomierzu: "Szczerość moją strategią twórczą"

Gościem przedostatniego dnia II Międzypokoleniowego Festiwalu Literackiego GENeracja Słowa w Sandomierzu był 26 września 2025 roku jeden z najbardziej oryginalnych polskich pisarzy Jakub Małecki.

Jakub Małecki podczas spotkania festiwalowego w Sandomierzu. Fot. Krzysztof Krzak

Z wykształcenia jest ekonomistą, po studiach pracował przez jakiś okres w banku, jednocześnie pisząc do szuflady krótkie formy epickie. Jedno z opowiadań wysłał na konkurs internetowy, w którym zostało ono nagrodzone. Nagrodą była publikacja w zbiorze opowiadań. Wtedy odezwało się do niego wydawnictwo konkurs organizujące, które zadeklarowało, że wyda jego książkę, kiedy taką napisze. Tak też się stało. Od tego czasu Jakub Małecki opublikował piętnaście książek, a tych, których się nie wstydzi – jak sam mówił podczas spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Jana Długosza w Sandomierzu – dziesięć. Wśród nich są „Ślady”, „Dygot”, „Rdza”, „Nikt nie idzie”, „Korowód”, „Święto ognia”, a ostatnio „Obiekty głębokiego nieba”. Kilka z nich zostało przetłumaczonych na języki obce, w tym tak „egzotyczne”, jak niderlandzki, fiński, macedoński i azerbejdżański. Małecki jest też laureatem m.in. Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”, Nagrody im. C.K.Norwida oraz szczególnie kuriozalnej – dla najbardziej poczytnego autora, którego dzieła nie zostały przetłumaczone na język rosyjski, którą odbierał w Petersburgu. Dziś jest jednym z nielicznych pisarzy w Polsce, którzy utrzymują się z pisania książek. Choć stara się tworzyć w stylistyce trudnej do skategoryzowania, to krytycy zwykli zaliczać jego twórczość do nurtu realizmu magicznego, a nawet do nurtu literatury... wiejskiej. - Mam takie marzenie dotyczące pisania: poruszać się cały czas drogą jednokierunkową, bo zawsze imponowali mi osoby, które potrafią się zajmować w życiu jedną rzeczą – mówił w Sandomierzu. - Ale chcę też, by czasami pojawiały się w moich książkach nowe rzeczy, czy to tematyczne, czy dotyczące bohaterów, sposobu pisania. Stąd zdumiewający dla czytelników początek mojej najnowszej powieści. Jedyną strategią moją jako twórcy jest szczerość.

Jakub Małecki w MBP w Sandomierzu. Fot. Krzysztof Krzak

Jakub Małecki stara się pisać w sposób regularny, zazwyczaj od godziny 8 do 17, a potem ma czas dla siebie, swojej żony – strażaczki, przyjaciół. Wyjątkową wagę przykłada do rytmu zdań. Dba też o zwięzłość fabuły, bywa że usuwa nawet dwustustronicowe fragmenty, które uzna za zbędne lub nie całkiem pasujące do jego koncepcji. Nie czyta recenzji prasowych swoich utworów, natomiast generalnie dużo czyta. Jego ulubionym pisarzem wciąż pozostaje Joseph Conrad i jego „Jądro ciemności” oraz „Lord Jim”. - Ja mam taką „jazdę na książki”, że to jest wręcz niepokojące – wyznawał pisarz podczas spotkania autorskiego. - Ekscytuję się premierami książek moich ulubionych autorów, wyszukuję ciekawe pozycje w antykwariatach. To dla mnie ogromna, niesamowita przygoda.


Wybrane książki Jakuba Małeckiego. Fot. Izabela Krzak

Autor „Saturnina” wciąż nie bardzo wierzy w to, że udało mu się wydać tyle książek, które zyskały uznanie tak krytyków, jak i czytelników. Bardzo humorystycznie opowiadał w Sandomierzu o tym, jak przeżywał wydanie pierwszej z nich. - Mam cały czas trochę syndrom oszusta, bo nigdy nie znałem nikogo, kto pisał książki, mam wykształcenie ekonomiczne, cały czas mi się wydaje, że ktoś zaraz się zorientuje, że mi nie przysługuje to życie, które teraz mam – mówił w rozmowie z Małgorzatą Chrzelest. Jego zdaniem powodzenie jego książek wiąże się z tym, że czytelnicy odnajdują się w ich bohaterach, którzy nie są przedstawiani w sposób oceniający, każdy może w nich odnaleźć siebie. 

Jakub Małecki i jego czytelniczki. Fot. Krzysztof Krzak

Spotkanie w sandomierskiej MBP pokazało, że Jakub Małecki nie tylko znakomicie pisze, ale jest równie świetnym rozmówcą, dowcipnym, otwartym, szczerym jak jego strategia twórcza.


Komentarze